Zakończenia akcji "Zaczarowany ołówek"

Utworzono: 02 marzec 2016

Zakończyła się Akcja „Zaczarowany Ołówek”. Tysiące przyborów szkolnych wyruszą z Poznania do dzieci na całym świecie.

 

W Akcję zaangażowało się setki firm, szkół  i rozmaitych instytucji z całej Polski. Darczyńcy przynosili lub przesyłali nam listy z choćby kilkoma długopisami. Bywały dni, że  przychodziło do nas po kilkadziesiąt paczek. Efekt jest taki, że cała Fundacja i kilkudziesięciometrowy korytarz wypełnione są paczkami z darami. Trudno nawet oszacować ich liczbę, ale sięga ona z pewnością setek tysięcy.

Akcja połączyła różne środowiska, od dzieci przedszkolnych i szkolnych, studentów, przez parafian, lekarzy, strażników więziennych, siostry zakonne i klientów sklepów – każdy chciał w niej mieć swój udział.

Według naszych wstępnych szacunków przyborów jest ponad pięć ton, ale doświadczenie nauczyło nas, że zawsze po zakończeniu Akcji do Fundacji spływa drugie tyle darów. Teraz wolontariusze policzą przybory, spakują je do paczek, obszyją je płótnem i wyślemy je do najodleglejszych krajów świata. Państwa dary przyniosą radość wielu dzieciom. Serdecznie dziękujemy w ich imieniu za każdą, najdrobniejszą nawet rzecz.

 

 

Działalność Fundacji w 2015 roku

Utworzono: 27 luty 2016

W podziemiu domu parafialnego przy ul. Grunwaldzkiej 86 w Poznaniu od rana wre praca. Wolontariusze Fundacji pakują paczki z pomocą humanitarną. Dzisiaj kolejny transport, tym razem do Afganistanu. W dość dużym pomieszczeniu tłoczy się kilkanaście osób. To głównie studenci Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i seniorki z klubu „Włóczkersów”.  Trzeba się spieszyć, za chwilę przyjedzie wojskowy samochód aby zawieźć spakowane dary na lotnisko do Wrocławia. Stamtąd wraz z polskimi żołnierzami wyruszą samolotem, ogromnym Herkulesem do bazy wojskowej w Bagram. Nieustannie dzwoni telefon, wszyscy dzwoniący zapytują, czy zdążą jeszcze coś donieść. Zbieramy zimowe ubrania i przybory szkolne dla afgańskich dzieci. Dzwonek do drzwi. Czy to kierowca? Nie, jakaś pani przyniosła jeszcze kilkanaście własnoręcznie udzierganych czapek. Jeszcze wczoraj w nocy dorabiała im pompony, żeby podobały się dzieciom kiedy dostaną je od żołnierzy. Już prawie wychodząc, ściąga jeszcze z rąk swoje rękawiczki i dokłada do czapek. Takie małe cudy ofiarności zdarzają nam się tu prawie każdego dnia.  Telefon z Dowództwa Operacyjnego, chcą dane kierowcy, który przywiezie paczki na lotnisko. Potrzebne do specjalnej przepustki. Ale kierowcy jeszcze nie ma. Właściwie to dobrze, bo sklejamy jeszcze ostatnie paczki. Dzwonek do drzwi. Jest. Wchodzi uśmiechnięty kierowca, a wielki, wojskowy samochód czeka pod samymi drzwiami Fundacji. Teraz pakowanie. Trzeba się spieszyć bo przed 15.00 samochód musi dotrzeć na lotnisko do Wrocławia, a dary jeszcze dzisiaj muszą zostać oclone. Monika przy komputerze spisuje zawartość paczek, jeszcze dzisiaj ich lista musi trafić do Agencji Celnej. Od lat wszystkie transporty clą bez pobierania żadnych opłat. Sylwia z wolontariuszami okleja paczki. Każda musi być opatrzona afgańskim adresem. Ilu mamy ludzi? – szesnastu.  Ale 5 osób nie może dźwigać, to nasze seniorki, które przychodzą do Fundacji dziergać ciepłe czapeczki.  Zaczynamy wynosić paczki z Fundacji. Na pierwszy ogień idą te najcięższe. Z pierwszą paczką dociera do nas, że nie będzie łatwo. Niektóre z nich ważą 20 kg, jutro pewnie nasze kręgosłupy dadzą o sobie znać, ale teraz nie ma czasu na takie rozmyślania. Na szczęście dochodzą jeszcze z zajęć Dawid, Michał i Jacek. Po chwili prosto z nocnego dyżuru dociera Artur. Kamień z serca! Teraz jest nas tylu, że możemy utworzyć rządek i podawać sobie paczki z rąk do rąk. Pół godziny i wszystko na pace. Jeszcze tylko wspólne zdjęcie, bo zawsze w ferworze pracy o nim zapominamy, dokumenty przewozowe dla kierowcy i w drogę. Reszta wolontariuszy na herbatę do Fundacji rozgrzać skostniałe ręce. Przychodzi jakaś pani, przynosi przybory szkolne, niestety nie zdążyła na transport. Nic nie szkodzi - pocieszamy zawiedzioną Panią - już niedługo znowu coś będziemy pewnie wysyłać. Dzwoni telefon, to Ojciec Alojzy Chrószcz z Kamerunu. Dziękuje za dary dla swoich przedszkolaków, opowiada jak bardzo się cieszyły, w Kamerunie 30 stopni, wszystkich pozdrawia. Ktoś przynosi kubki, wstawia wodę, nagle znajdują się jakieś ciastka, wielki gwar. Oto godzina z życia Fundacji.

 

Fundacja ta powstała przed dwudziestoma czterema laty przy Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Jej założycielami byli Prof. Zbigniew Pawłowski, Ks. Ambroży Andrzejak i student medycyny Norbert Rehlis. Powstała w celu stworzenia profesjonalnego zaplecza medycznego dla polskich misjonarzy. Po tylu latach nadal się rozwija i otwiera na coraz nowsze obszary swojej działalności. Niesie pomoc w najdalszych zakątkach świata.

 

Fundacja to nie tylko transporty pomocy humanitarnej, ale głównie wyjazdy personelu medycznego do najbiedniejszych krajów świata i w miejsca dotknięte kataklizmami. W maju zeszłego roku została wysłana do Nepalu pięcioosobowa grupa lekarzy, którzy leczyli poszkodowanych w wyniku trzęsienia ziemi 25 kwietnia 2015r. W wyprawie wzięli udział lek. Ashish Lohani, Katarzyna Kowalik – lekarz pediatra, Michał Pilarski – anestezjolog, Grzegorz Michalski - chirurg, Agnieszka Góralska – ratownik medyczny i lekarz. Do Nepalu wyruszyli rządowym samolotem. Lekarze ci pracowali w niezwykle trudnych warunkach, przemieszczali się z pełnymi leków plecakami lokalnymi środkami transportu i docierali do zburzonych wiosek. Dzięki temu mogli pomóc większej liczbie pacjentów i poszkodowanym, którzy nie byliby w stanie samodzielnie dotrzeć do polowych szpitali zbudowanych przez duże organizacje humanitarne. Po ich powrocie, dla nas wszystkich stało się jasne, że pomoc w tym kraju powinna trwać nadal. Nepal jeszcze przed trzęsieniem ziemi był krajem biednym, kataklizm jeszcze pogłębił trudną sytuację ekonomiczną tego kraju. Dla nepalskich pacjentów często był to pierwszy w życiu kontakt z lekarzem. Wielu z nich od dawna cierpiało na choroby, na które zachodnia medycyna dysponuje już skutecznymi lekami. Dwójka naszych wolontariuszy Sara Suchowiak i Bartek Mroczyk zorganizowała „Bieg dla Nepalu”. Pieniędzy przybywało. Za pieniądze zebrane podczas biegu i Koncertu „Lekarze dla Redemptoris Missio” zostanie wybudowany punkt medyczny nazwany Domkiem Doktora. Koszt budowy Domku Doktora wstępnie szacowany jest na 20 tys. zł.  W związku z blokadą ekonomiczną wprowadzoną przez Indie na paliwo oraz wzrostem cen materiałów budowlanych kwota ta może ulec podwyższeniu. W tej chwili paliwo w Nepalu dostępne jest jedynie na czarnym runku i kosztuje od 5 do 7 dolarów za litr. Mimo trudności w Dumre stanęły już ściany Doku Doktora. Dzięki zastosowaniu żelbetonowych wzmocnień nowe budowle będą odporne na ewentualne wstrząsy. Naszym marzeniem jest aby pomoc była długoletnia i systematyczna, dostępna nie tylko dla mieszkańców w Dumre, ale również innych wsi wokół Katmandu. Wczesnym latem do Nepalu wyruszą pierwsi lekarze – wolontariusze Fundacji „Redemptoris Missio”.

 

W lipcu przy współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w ramach programu Polska Pomoc  na praktyki medyczne do Papui Nowej Gwinei wyjechali studenci IV roku medycyny Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu: Dawid Maison i Michał Rudnicki  byli na Papui Nowej Gwinei.

W Rwandzie były lekarki Agata Cicha i Aneta Ciołek, Agnieszka Pydzińska (studentka IV roku medycyny) i Anna Klupś (położna). Dla twórców Programu praktyk wakacyjnych było niezwykle ważne aby na praktyki wyjeżdżali studenci starszych lat studiów dysponujący odpowiednim zakresem wiedzy. Do wyjazdy zostają przygotowywani w Klinice Chorób Tropikalnych i Pasożytniczych. Zawsze mogą również skontaktować się z którymś z profesorów naszej uczelni zasiadających w Radzie Fundacji, którzy zawsze chętnie służą swoją wiedzą i doświadczeniem. Członkowie Rady Fundacji i pracownicy Kliniki i Katedry Chorób Tropikalnych i Pasożytniczych od wielu lat badają, szczepią i szkolą misjonarzy udających się na misje z Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie.

Po powrocie wolontariuszy studenci Uniwersytetu Medycznego mogli wysłuchać relacji z pracy w misyjnych szpitalach na  „Spotkaniach z Afryką”. O zagadnieniach z zakresu medycyny tropikalnej można przeczytać w wydawnictwach Fundacji: kwartalniku „Medicus Mundi Polonia” i „Raporcie” wydawanym dla Sympatyków Fundacji.

W kwietniu zeszłego roku odbył się  uroczysty Koncert Charytatywny Fundacji dla Sympatyków Fundacji poświęcony pamięci Doktor Wandy Błeńskiej zwanej Matką Trędowatych. Imieniem Pani Doktor Wandy Błeńskiej zostały nazwane studnie wybudowane w kolonii trędowatych w Puri i Jevoodaya. Od samego początku swojego istnienia Fundacja  wspierała medycznie działania Ojca Mariana Żelazka w Indiach. Po jego śmierci wolontariusze Fundacji nadal jeżdżą do Indii, gdzie służą swoją wiedzą medyczną chorym na trąd. W Indiach mieszka blisko 400 tys. osób zarażonych tą chorobą. I pomimo faktu, że trąd można wyleczyć antybiotykami, rzadko zdarza się aby chory zawitał do gabinetu lekarskiego. Lekarze w Indiach nie chcą leczyć trędowatych z obawy przed utratą innych pacjentów. Trąd jest chorobą tak bardzo naznaczającą, że chorzy na nią i ich całe rodziny muszą mieszkać w koloniach na obrzeżach miast. Ojciec Marian Żelazek objął jedną z takich kolonii swoją opieką. Zbudował dla swoich podopiecznych szpital, kuchnię miłosierdzia, szkołę i warsztaty pracy, w których mogą odzyskać wiarę we własne siły i człowieczeństwo. Po śmierci Ojca Mariana trędowaci za własne, najczęściej użebrane, pieniądze wybudowali mu w miejscu, w którym zmarł pomnik. Chorzy wraz z rodzinami żyją w skrajnie ubogich warunkach, zamieszkują niewielkie, wymurowane przez Ojca Mariana pomieszczenia. Kiedy od gości odwiedzających kolonię słyszą, że są z Polski bardzo się wzruszają, bo z Polski był ich ukochany opiekun – Father Marian.

W latach 2012 i 2014 i 2015 pracowała tam wolontariuszka Fundacji, lekarka Kinga Zastawna. Poświęcała na pracę w kolonii całe swoje wakacje. Kinga zmieniała chorym opatrunki, uczyła jak zadbać o rany, leczyła odleżyny i starała się zaradzić wszystkim pozostałym problemom zdrowotnym swoich pacjentów. Kinga zauważyła, że wielu chorób, z którymi zmagali się jej pacjenci, można by uniknąć, gdyby kolonia posiadała dostęp do zdrowej, wody pitnej. O swoim marzeniu opowiedziała w Fundacji. Tak powstał pomysł wybudowania studni. Aby uczcić pamięć o Pani Doktor Wandzie Błeńskiej nadano im imię Matki Trędowatych z Ugandy.

 

 „Ołówek dla Afryki” – Akcja ta przyniosła Fundacji ponad sześć ton przyborów szkolnych. Przybory szkolne zbierały przedszkola, szkoły i rozmaite instytucje w całym kraju. Dary z tej Akcji zostały wysłane do Afryki kontenerem. Późnym latem tego wyruszyłam do Kamerunu, aby podjąć z portu kontener i rozdysponować go pomiędzy poszczególne misje. Odwiedzałam wiele miejsc, w których pomagają polscy misjonarze, sierocińce, wioski trędowatych czy biedne afrykańskie wsie. Widziałam biedę w jakiej żyją mieszkańcy tego kraju. Uderzający jest ich brak dostępu do opieki medycznej. Większość ludzi mieszkających w rejonie gdzie pracowałam nie ma nawet pieniędzy żeby dotrzeć do miasta, a co dopiero myśleć o wizycie lekarskiej. Wyjazd ten zaowocował wielkim marzeniem. Chciałabym w nadchodzącym roku zorganizować wyprawę chirurgów do Kamerunu i pomóc tym najbiedniejszym, którzy ze swoimi schorzeniami nie byli nigdy u lekarza, nie wiedzą nawet, że ich los można zmienić.

Doktor Błeńska powiedziała kiedyś „Pielęgnujcie swoje dobre marzenia”. Kiedy ktoś przychodzi do nas i mówi, że chciałby coś zrobić, mówimy zawsze „świetnie, zróbmy to!”. Nasz wolontariusz Jacek Jarosz przez pół roku leczył na Madagaskarze swoich pacjentów w starej, rozpadającej się chacie. Po powrocie marzy aby  w miejscu gdzie pracował wybudować małą przychodnię. Nazwiemy ją „Chata Medyka” i będziemy z całych sił wspierać Jacka w jego planach.

 

Jeśli ktoś z czytających te słowa chciałby zasilić szeregi naszych wolontariuszy serdecznie zapraszamy do siedziby w podziemiu domu parafialnego przy ul. Grunwaldzkiej 86 w Poznaniu. Każdy, kto chciałby wspomóc nasze działania może to zrobić przekazując na rzecz Fundacji 1%. Wystarczy w odpowiednie rubryki wpisać nr KRS 0000039129. Każda złotówka jest dla nas niezwykle cenna. Wszystkie zamieniamy w czyste dobro, aby pomóc tym, którzy urodzili się w biedniejszej części świata.

 

Justyna Janiec – Palczewska

Wiceprezes Fundacji

 

Nowe zasady Konkursu

Utworzono: 19 luty 2016

Fundacja Redemptoris Missio po raz kolejny ogłasza Konkursy na Wolontariat w Tropiku. Zapraszamy studentów Uniwersytetu Medycznego oraz absolwentów kierunków medycznych do zapoznania się z odświeżonymi zasadami udziału w Konkursie.

Niezbędne dokumenty można składać do 29 lutego w Centrum Wolontariatu przy Grunwaldzkiej 86. Szczegółowe informacje znajdują się tutaj.

Już niebawem kolejni Wolontariusze poświęcą swój czas i umiejętności w pracy dla najuboższych mieszkańców świata! 

 

 

Nowi Przyjaciele Fundacji

Utworzono: 04 luty 2016

Coraz więcej firm i organizacji dołącza do grona przyjaciół Redemptoris Missio. Widząc jak wielkie są potrzeby ubogich społeczności w Krajach globalnego południa, kolejni społecznicy decydują się na wsparcie działań Fundacji. Szeregi naszych bliskich powiększyły się ostatnio dzięki czemu:

- Misyjne szpitale regularnie otrzymują za naszym pośrednictwem materiały opatrunkowe od Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię

- W promocję idei misyjnych aktywnie angażuję się Wyższa Szkoła Języków Obcych im. S.B. Lindego.

- Biuro tłumaczeń e-Babel z własnej inicjatywy zajmuje się tłumaczeniem fundacyjnych tekstów na języki obce.

- Blubra Kafe&Lunch wykorzystuje wszelkie okazje do przekazania szerokiemu gronu odbiorców informacji o działaniach misyjnych. W Blubrze m.in. wolontariusze Fundacji opowiadają o swojej pracy w najbiedniejszych krajach świata, goście mogą przeczytać w wydawnictwach dostępnych w lokalu o pracy Redemptoris Missio, a od 1 do 29 lutego można zobaczyć wystawę zdjęć prezentującą pracę naszych medyków na Czarnym Lądzie! 

 

Wszystkim Przyjaciołom serdecznie dziękujemy, a tych którzy zastanawiają się czy warto zaangażować się w pomoc medyczną misjom... gorąco zapraszamy do współpracy! :)

 

Zakończenie akcji "Podaj mydło"

Utworzono: 13 listopad 2015

Fundacja Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio zakończyła Akcję "Podaj mydło!".  Jej wynik to absolutny rekord w historii wszystkich Akcji. Do tej pory doliczyliśmy się ponad 100 000 kostek mydła, które w przybliżeniu ważą około dziesięciu ton.

 

 Akcja trwała jedynie trzy tygodnie. Rozpoczęliśmy ją 15 października w Światowy Dzień Mycia Rąk, a wiadomość o niej  rozeszła się po kraju lotem błyskawicy. Prowadzący do Fundacji korytarz na całej swojej stumetrowej długości zastawiony jest paczkami z mydłem, a dzielni wolontariusze tłoczą się w naszym magazynie pieczołowicie licząc każdą kostkę.

 

Mydło było zbierane przez dzieci szkolne i przedszkolne, młodzież i dorosłych. W Akcję włączyły się grupy znajomych i rozmaite instytucje. Zbierały szkoły, przedszkola, wyższe uczelnie. Do paczek z mydłem często były dołączone instrukcje mycia rąk i laurki od polskich dzieci dla ich rówieśników w Afryce.

 

Misjonarze bardzo czekają na mydło z Polski. Cieszą się, że będą mogli sprawić prezent swoim podopiecznym, a przede wszystkim będą mogli nauczyć dzieci podstawowych zasad higieny. Dzieci uczą się myć ręce w misyjnych szkołach i przedszkolach, a pachnące mydło będzie  dla nich dodatkową zachętą.

 

               W imieniu wszystkich obdarowanych chciałabym serdecznie podziękować  tym, którzy postanowili sprawić prezent dzieciom z odległego kontynentu.

 

Justyna Janiec – Palczewska

Koordynator Akcji

 

 

Za nami kolejny Charytatywny Koncert Fundacji Redemptoris Missio!

Utworzono: 14 październik 2015
11 października w auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza odbył się koncert Fundacji Redemptoris Missio. Jak co roku swój zachwycający repertuar zaprezentowała Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych Wojska Polskiego pod batutą majora Pawła Joksa. Wystąpił również znany polski harfista Michał Zator.
 
Podczas koncertu wręczono medale „Tym Którzy Czynią Dobro”. W tym roku wyjątkowo w ten symboliczny sposób wyróżniono dwie osoby. Uhonorowano p. Dorotę Wojtkowiak, wieloletnią wolontariuszkę Fundacji oraz ks. Jana Jaworskiego, lekarza pracującego na Papui-Nowej Gwinei.
 
Koncert, był formą podziękowania dla wszystkich sympatyków Redemptoris Missio. Dla tych, którzy są z nami od lat oraz tym, którzy dopiero zaprzyjaźniają się z Fundacją przekazujemy serdeczne wyrazy wdzięczności!