Miłosz w Kithatu – Misja Kenia

Utworzono: 25 lipiec 2017

Minęły dwa tygodnie mojego pobytu w Kenii. Wiem już, że praca w ośrodku zdrowia w Kithatu nie należy do nudnych. Każdy dzień jest inny od poprzedniego. Nowi pacjenci, ich historie i przypadki. Ten dzień także przyniósł nowości. Siostra Claire, trzymająca piecze nad dziećmi w Day Care, pyta mnie czy mógłbym odwiedzić z nią babcię jednej z jej podopiecznych. Podobno kobieta ma ranę, która nie chce się zagoić od długiego czasu. Nie muszę w ogóle zastanawiać się nad tą propozycją. Przecież przyjechałem do Kenii żeby pomagać ludziom.

Zabieramy ze sobą środki odkażające, opatrunki i małą Smart - trzylatkę, której to właśnie babcia jest chora. Wsiadamy do samochodu i udajemy się w podróż. Moja pierwsza "wizyta domowa" w Kenii. Po ubitych wertepach w buszu jedzie się wolno. Mam czas żeby zapytać siostrę o szczegóły sprawy. Dowiaduję się, że Smart jest pod opieką sióstr w Day Care od roku. W ciągu dnia przebywa wraz z trzydzieściorgiem innych dzieci w mikro instytucji, takim "żłobko-przedszkolu". Dostaje trzy posiłki dziennie, jest ubierana i kąpana. Na noc, niestety, musi wrócić do domu. Niestety, ponieważ są miejsca, w których dzieci nie powinny dorastać. Smart mieszka na wsi, z trojgiem rodzeństwa i babcią. Ojciec jest przestępcą. Maltretował ich matkę i opuścił rodzinę. Na szczęście. Matka odeszła z domu z powodu biedy.

Siostra Claire wie o co najmniej jednym z jej dzieci, które umarło z głodu. Aktualnie ta kobieta mieszka w innej wiosce i podobno, od czasu do czasu, przekazuje dla dzieci pieniądze. W ten sposób maluchy zostały pod opieką babci. Słowo "opieka" być może jest nietrafione. Babcia jest chora i rzadko wychodzi z domu. Nie pracuje. Rodzina utrzymuje się z jałmużny - tego co dostaną od sąsiadów, od sióstr oraz z tego, co znajdą w lesie lub sami wyhodują na skrawku ziemi. Parkujemy samochód. Cześć drogi musimy pokonać pieszo. Docieramy na miejsce, gdzie pośrodku buszu stoi maleńka, drewniana chatka. Przed chatką palenisko - kuchnia.

Po podwórzu, czyli ubitej ziemi przechadzają się trzy kury. Na sznurkach suszy się kilka sztuk dziecięcej odzieży. Nikogo nie ma w domu. Siostra Claire tłumaczy, że gdy trafiła tu po raz pierwszy przed rokiem, na prośbę sołtysa wsi, to miejsce wyglądało jeszcze gorzej. Dzieci były nagie, a najmłodsza dziewczynka - Smart, ewidentnie wyglądała na niedożywioną. Od tamtego czasu zaopiekowały się nią siostry. W końcu pojawiają się domownicy. Najpierw dzieci, a jakiś czas po nich babcia. Staruszka kuleje. Na lewej kostce ma brudny bandaż. Witamy się.

Nie zapowiadaliśmy wizyty, ale kobieta nie wydaje się być zaskoczona lub przejęta naszym widokiem. Być może jest jej już wszystko jedno? Zabieram się do pracy. Odpędzam muchy, zdejmuję cuchnący bandaż, przemywamy ranę i zakładam nowy opatrunek. Starannie, bo nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja żeby go zmienić. Kobieta z pewnością potrzebuje szpitalnej opieki, która niestety jest dla niej nieosiągalna. Świadczenia zdrowotne w Kenii są odpłatne, a skoro brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby, nie starczy ich tym bardziej na leczenie. Poza tym, gdyby babcia zniknęła z domu na parę dni, dzieci zostałyby już zupełnie same. Wygląda na to, że będę musiał odwiedzić tę panią jeszcze kilka razy...

Po co w ogóle o tym opowiadam? Historia tej rodziny, jakkolwiek ekstremalnie nie brzmi, nie jest aż tak wyjatkowa. Siostry Świętej Rodziny w Kithatu prowadzą Day Care dla trzydziestu dzieci. Przygarnęły by ich więcej, chociażby rodzeństwo Smart, ale nie mają na to pieniędzy, ani warunków lokalowych. Wkrótce ma się to zmienić. W obrębie misji w Kithatu właśnie buduje się Centrum Dziecięce, które ma się stać Domem z Marzeń dla Smart i blisko setki innych dzieci z całej okolicy. Budowa jest finansowana na bieżąco ze środków od różnych darczyńców i instytucji.

Pieniędzy wciąż jednak brakuje. Jestem na miejscu w Kithatu, codziennie pracuję w ośrodku zdrowia i odwiedzam dzieci w Day Care. Widzę jak bardzo pomoc płynąca z Polski i innych krajów się tutaj przydaje. Wiem, że Centrum Dziecięce jest tu potrzebne. Dlatego proszę Państwa, którzy to czytacie, o wsparcie budowy chociażby drobną sumą. Te pieniądze mogą tu zrobić prawdziwą różnicę.

 
 

Artykuł dot. doktor Małgorzaty Osmoli

Utworzono: 05 lipiec 2017

Prestiżowe Medicus Mundi International opublikowało artykuł doktor Małgorzaty Osmoli, która przez 4 miesiące pracowała jako wolontariuszka w szpitalu w miejscowości Nembie w Rwandzie. Jesteśmy bardzo dumni i serdecznie zapraszamy do lektury artykuły pod poniższym linkiem:

 

Medal od Papieża Franciszka dla Fundatora Fundacji Prof. Zbigniewa Pawłowskiego

Utworzono: 13 czerwiec 2017

W niedzielę 4 czerwca 2017r. w Bazylice Archikatedralnej odbyła się uroczysta Msza św. dziękczynna z okazji jubileuszu Fundacji. Mszę odprawił Arcybiskup Metropolita Poznański Stanisław Gądecki.Podczas mszy jeden z Fundatorów Fundacji Prof. Zbigniew Pawłowski otrzymał z rąk Arcybiskupa Medal Pro Ecclesia et Pontifice w dowód uznania dla zaangażowania w pracę na rzecz kościoła.

Profesor Zbigniew Pawłowski urodził się w Poznaniu w roku 1926. Skończył studia lekarskie na Akademii Medycznej w Poznaniu w 1951 r. i w 1961 r. zdobył tytuł doktora medycyny. W Instytucie Tropikalnym w Liverpoolu w 1964 r. otrzymał dyplom medycyny tropikalnej i higieny. Habilitowany w roku 1967, w 1977 r. uzyskał nominację profesorską. Współtworzył polską parazytologię lekarską. Był specjalistą w dziedzinach chorób wewnętrznych i pasożytniczych i w latach 1970-1996 kierował Kliniką Chorób Pasożytniczych i Tropikalnych Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. W latach 1979-1986 pracował w Światowej Organizacji Zdrowia w Genewie i do roku 2011 był ekspertem tej organizacji. Na dorobek naukowy profesora składa się ponad 700 publikacji. Jest honorowym członkiem i autorytetem wielu zagranicznych towarzystw naukowych i międzynarodowych instytucji parazytologicznych. W 2009 r. został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Od wielu lat angażuje w działalność misyjną i interesuje problemami zdrowia międzynarodowego. 

 
 
 

Ostrzeżenie

Utworzono: 22 maj 2017

Chcielibyśmy wzmożyć Waszą ostrożność odnośnie e-maili otrzymywanych rzekomo od Fundacji. 

W ostatnim czasie jedna osoba otrzymała maila od nadawcy "Redemptoris Missio" tytułem "lista książek" z ofertą zakupu, treść maila napisana była "łamanym" językiem polskim. Prosimy o ignorowanie tego typu e-maili. 

Fundacja poprzez stronę internetową nie prowadzi sprzedaży książek lub innych akcesoriów, nie prowadzimy również bazy adresów e-mailowych sympatyków Fundacji. 

W przypadku otrzymania podobnych e-maili prosimy o informację.

 

Artykuł - National Geographic

Utworzono: 10 kwiecień 2017

Ku przestrodze polecamy ciekawą lekturę. Warto wspierać organizacje, które weryfikują kandydatów i odpowiednio przygotowują wolontariuszy wyjeżdżających do krajów Globalnego Południa "Wolontariat: fabryka pomocy?"

 

 

XXV-lecie istnienia Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”

Utworzono: 08 kwiecień 2017

Skrzyżowanie ulic Grochowskiej i Grunwaldzkiej w Poznaniu. Stoi tu Kościół  pod wezwaniem Św. Jana Kantego. Na jego dziedzińcu, trochę w ukryciu, znajdują się małe schody prowadzące do piwnicy. Pewnie nikt nie zwróciłby na nie uwagi, gdyby nie wisząca na ścianie tabliczka – „Fundacja Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio”.

 

Przekraczając próg na końcu schodów, staje się w długim i wąskim korytarzu. Przy jednej z jego ścian, aż do sufitu, piętrzą się kartony z naklejonym logiem Fundacji. Każdy opatrzony jakimś numerem, niektóre też nazwą dalekiego kraju, albo zagranicznym adresem. Miejsca jest mało – tyle, żeby mogły minąć się dwie osoby. W połowie korytarza są drzwi prowadzące do przedziwnego pomieszczenia. Pośrodku stoi tutaj ogromny stół, przy którym uwijają się młodzi ludzie - wolontariusze. Pakują opatrunki do kartonów, które później dołączą do tych w korytarzu. Dopiero drugie spojrzenie ujawnia piątkę osób siedzących przy biurkach zepchniętych pod ścianę. Codziennie piszą maile, telefonują, organizują transporty. Dzięki nim pomoc dociera tam, gdzie jest potrzebna. Wszystko działa jak w sprawnym mechanizmie.

 

Cofnijmy się w czasie do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Troje ludzi podejmuje decyzję. Decyzję, która w tym momencie jest ważna dla nich samych, a w przyszłości okaże się ważna także dla wielu innych ludzi. W dniu 28 maja 1992 roku powołują do życia Fundację Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio. Nazwę zapożyczają z tytułu jednej z encyklik Jana Pawła II, traktującej o stałej aktualności posłania misyjnego. Każdy z trójki założycieli wnosi do tej inicjatywy szczególną wartość.

 

Ksiądz Ambroży Andrzejak - doktor misjologii, wielki pasjonat misji. Utrzymuje on kontakty z kościelnymi instytucjami – Komisją Episkopatu ds. Misji, poznańską kurią i zakonem księży Werbistów. Pozwoli to Fundacji na porozumienie się z ośrodkami misyjnymi w świecie i skierowanie do nich pomocy humanitarnej.

Zbigniew Pawłowski – lekarz i profesor medycyny, kieruje Kliniką Chorób Pasożytniczych i Tropikalnych Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Jako wybitny specjalista w tych dziedzinach (jest ekspertem Światowej Organizacji Zdrowia), zapewnia merytoryczne wsparcie dla działań medycznych w rejonach tropikalnych.

Zdecydowanie najmłodszym z założycieli jest Norbert Rehlis. Jest studentem kierunku lekarskiego na Akademii Medycznej w Poznaniu. Rok wcześniej brał udział w wyprawie medycznej, organizowanej przez studenckie koło naukowe działające przy klinice profesora Pawłowskiego, do misji katolickich w Puri i Kalkucie (Indie).

 

Cytując statut, „celem fundacji jest działalność na rzecz ośrodków misyjnych w kraju i za granicą w szczególności w zakresie udzielania pomocy medycznej oraz pobudzania – zwłaszcza wśród studentów – wrażliwości wobec ludzkiego cierpienia i umożliwianie udzielania pomocy potrzebującym.” Zaraz po podpisaniu stosownych dokumentów zaczyna się realizacja tych założeń poprzez zbiórkę sprzętu medycznego i zaangażowanie wolontariuszy – lekarzy i studentów, którzy wraz z Norbertem Rehlisem wyjadą jeszcze kilkakrotnie do Puri. Nieprzypadkowo właśnie to miejsce jest celem ich wypraw. Znajduje się tam ośrodek leczenia trędowatych, w którym pracuje ojciec Marian Żelazek, członek Zgromadzenia Księży Werbistów. Jest on autorytetem dla tych młodych ludzi pragnącym nieść bezinteresowną pomoc potrzebującym. Na miejscu, w Poznaniu, wolontariuszy wspiera inna ikona humanitaryzmu – doktor Wanda Błeńska, wielka świecka misjonarka, która połowę swojego życia poświęciła pracy na misji w Ugandzie. Jej powrót do kraju na zasłużoną emeryturę zbiegł się z momentem założenia Fundacji. Aż do swojej śmierci w 2014 roku będzie wspierać wolontariuszy Redemptoris Missio w ich przedsięwzięciach.

 

Kolejne lata upływają na intensyfikowaniu działań. Do Fundacji dołącza coraz więcej wolontariuszy, organizowane są kolejne wyprawy. Ważnym elementem tej pracy jest budowanie zaplecza logistycznego i zdobywanie zagranicznych kontaktów. W 1997 roku Fundacja dołącza do Medicus Mundi International –  instytucji, która zrzesza organizacje z całego świata zajmujące się problematyką zdrowia międzynarodowego i pomocą humanitarną. Ułatwia to rozszerzenie działalności o kolejne kraje, głównie w Afryce.

Fundacja wysyła za granicę liczne transporty lekarstw, środków opatrunkowych i innego sprzętu medycznego. Bezpośrednimi adresatami tych przesyłek są w większości misje chrześcijańskie działające w najbiedniejszych krajach świata. Ich pracownicy – duchowni i medycy, wykorzystują te środki do pomocy miejscowej ludności.

Poprzez profesora Zbigniewa Pawłowskiego Fundacja jest nierozerwalnie związana z poznańską Kliniką Chorób Pasożytniczych i Tropikalnych. Pracujący w niej lekarze specjaliści pomagają szkolić wolontariuszy wyjeżdżających do pracy w tropiku. Jest to konieczne, ponieważ praca lekarza na misji bardzo różni się od tej w kraju. Mogą się tam zetknąć z chorobami, które nie występują (lub występują niezmiernie rzadko) w Polsce, czy to ze względu na warunki sanitarne życia, szczepienia ochronne, lub występowanie określonych pasożytów lub chorobotwórczych patogenów.

Organizowane są także konferencje dotyczące problemów zdrowotnych w krajach misyjnych oraz spotkania z wolontariuszami wracającymi do kraju. Ich odbiorcami są studenci i absolwenci kierunków medycznych, młodzież szkolna i inni zainteresowani działalnością charytatywną.

 

Kamieniem milowym dla Fundacji staje się wybudowanie w 2007 roku Ośrodka Zdrowia im. Bł. Pier Giorgie Frassati w Kiabakari. Udaje się to dzięki środkom pochodzącym z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ośrodek ten został wyposażony w zaawansowany technologicznie sprzęt diagnostyczny, co czyni go jednym z  najnowocześniejszych w Tanzanii. Na początku 2008 roku zaczyna przyjmować pierwszych pacjentów.

 

Dzisiaj, w 2017 roku, Fundacja Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio przeżywa swój jubileusz dwudziestu pięciu lat działalności. Na przestrzeni tego czasu nieustannie wypełniała cele, do których została powołana.

Pomoc rzeczowa

Fundacja zorganizowała 56 dużych transportów na łączną wagę 124 283,55 kg  (11 803 szt. paczek). W tym:

- 18 transportów do Afganistanu (2754 paczki – 29 670,19 kg)

- 8 transportów do Kosowa (1119 szt. - 12 094,14 kg)

- 7 transportów do Kamerunu (1703 szt.- 23 986,26 kg)

- 7 transportów do RCA (1473 szt. -13 314,85 kg)

- 5 transportów do Bośni (2981 szt. - 27 104,50kg)

- 4 transporty do Togo i Ghany z Werbistami (750 szt. - 5 296,10 kg)

-3 transporty do Papua Nowa Gwinea(692 szt. - 4 844,00 kg)

- 3 transporty dla uchodźców syryjskich w Serbii, Bułgarii i w Libanie (186 szt. - 4 746,90 kg)

- 1 transport do Kongo (145 paczek -1 826,61 kg)

Oprócz opatrunków, leków, przyborów szkolnych, past i szczoteczek, mydła na misje dotarło 5 łóżek porodowych, stół operacyjny, kilka unitów stomatologicznych, lampy operacyjne. Swoją pomocą Fundacja objęła 47 państw w Afryce,  Ameryce Południowej, w Azji, w Oceanii  i w Europie.

 

Przez 25 lat pomogliśmy 202 ośrodkom i placówkom.

Przez 25 lat wyjechało od nas 195 osób: 62 lekarzy, 27 dentystów, 80 studentów, 11 pielęgniarek, 6 położnych, 2 ratowników i 7 osób innych specjalności.

 

Akcje Fundacji:

Wszystkie akcje Fundacji: Puszka dla Maluszka, Opatrunek na Ratunek, Kup Pan szczotkę, Podaj mydło, Czary mary okulary, Ołówek dla Afryki , potem Zaczarowany ołówek oraz akcja produkcji czapeczek przez Włóczkersów cieszyły się niezwykłą popularnością. Każda kolejna edycja poszczególnych akcji to wielki sukces. W każdej kolejnej akcji bierze udział coraz większa ilość uczestników szkół, przedszkoli, parafii i innych instytucji.

 

Kilka zestawień ilościowych z akcji

 „Opatrunek na ratunek” - 112 tys. bandaży, 77 tys. jednorazowych strzykawek, 93 tys. jednorazowych igieł, 225 tys. jałowych opatrunków i tysiące innych utensyliów

„Podaj mydło” -  15 ton mydła w ponad 150 tys. kostkach

„Kup pan szczotkę” - niemal 100 tys. szczoteczek do zębów i 55 tys. tubek pasty

„Ołówek dla Aryki” - 324 tys. sztuk długopisów, 550 tys. 550 tys. kredek,  288 tys. ołówków, 92 tys. zeszytów,  11 tys. bloków i i wiele tys. innych przyborów szkolnych

„Czary mary okulary” - 22 tys. par okularów korekcyjnych

 

Miejscem szczególnego natężenia wysiłków Fundacji jest aktualnie Afryka. Tam realizowane są projekty „Dentysta w Afryce”, „Kardiolog w Afryce”, „Puszka dla maluszka” i „Operacja Kamerun”, „Położna w Afryce” i „Adoptuj szkołę”.

Wszelkie działania podejmowane przez Fundację nie miałyby racji bytu, gdyby nie zaangażowanie tysięcy dobrych ludzi. Skoro trzymacie Państwo w rękach ten jubileuszowy „Raport” to znaczy, że i Wy do nich należycie. Gratulujemy i serdecznie dziękujemy!

 

Miłosz Jakubek – wolontariusz

Dane zebrała i opracowała Monika Pacholak – Wiśniewska Koordynator ds. wysyłki