Spotkanie - "Wolontariat to moje cardio"

Utworzono: 07 październik 2017

Zapraszamy na spotkanie "Wolontariat to moje cardio", w dniu 26 października br. o godz. 18.00, sala C Centrum Kongresowo-Dydatktyczne UMP, ul. Przybyszewskiego 37a w Poznaniu.

 
 

Listy Wolontariuszy

Utworzono: 05 sierpień 2017

Zapraszamy do zapoznania się z nowym listem Moniki Wieczorek - Dentysta w Afryce.

 

Miłosz w Kithatu – Misja Kenia

Utworzono: 25 lipiec 2017

Minęły dwa tygodnie mojego pobytu w Kenii. Wiem już, że praca w ośrodku zdrowia w Kithatu nie należy do nudnych. Każdy dzień jest inny od poprzedniego. Nowi pacjenci, ich historie i przypadki. Ten dzień także przyniósł nowości. Siostra Claire, trzymająca piecze nad dziećmi w Day Care, pyta mnie czy mógłbym odwiedzić z nią babcię jednej z jej podopiecznych. Podobno kobieta ma ranę, która nie chce się zagoić od długiego czasu. Nie muszę w ogóle zastanawiać się nad tą propozycją. Przecież przyjechałem do Kenii żeby pomagać ludziom.

Zabieramy ze sobą środki odkażające, opatrunki i małą Smart - trzylatkę, której to właśnie babcia jest chora. Wsiadamy do samochodu i udajemy się w podróż. Moja pierwsza "wizyta domowa" w Kenii. Po ubitych wertepach w buszu jedzie się wolno. Mam czas żeby zapytać siostrę o szczegóły sprawy. Dowiaduję się, że Smart jest pod opieką sióstr w Day Care od roku. W ciągu dnia przebywa wraz z trzydzieściorgiem innych dzieci w mikro instytucji, takim "żłobko-przedszkolu". Dostaje trzy posiłki dziennie, jest ubierana i kąpana. Na noc, niestety, musi wrócić do domu. Niestety, ponieważ są miejsca, w których dzieci nie powinny dorastać. Smart mieszka na wsi, z trojgiem rodzeństwa i babcią. Ojciec jest przestępcą. Maltretował ich matkę i opuścił rodzinę. Na szczęście. Matka odeszła z domu z powodu biedy.

Siostra Claire wie o co najmniej jednym z jej dzieci, które umarło z głodu. Aktualnie ta kobieta mieszka w innej wiosce i podobno, od czasu do czasu, przekazuje dla dzieci pieniądze. W ten sposób maluchy zostały pod opieką babci. Słowo "opieka" być może jest nietrafione. Babcia jest chora i rzadko wychodzi z domu. Nie pracuje. Rodzina utrzymuje się z jałmużny - tego co dostaną od sąsiadów, od sióstr oraz z tego, co znajdą w lesie lub sami wyhodują na skrawku ziemi. Parkujemy samochód. Cześć drogi musimy pokonać pieszo. Docieramy na miejsce, gdzie pośrodku buszu stoi maleńka, drewniana chatka. Przed chatką palenisko - kuchnia.

Po podwórzu, czyli ubitej ziemi przechadzają się trzy kury. Na sznurkach suszy się kilka sztuk dziecięcej odzieży. Nikogo nie ma w domu. Siostra Claire tłumaczy, że gdy trafiła tu po raz pierwszy przed rokiem, na prośbę sołtysa wsi, to miejsce wyglądało jeszcze gorzej. Dzieci były nagie, a najmłodsza dziewczynka - Smart, ewidentnie wyglądała na niedożywioną. Od tamtego czasu zaopiekowały się nią siostry. W końcu pojawiają się domownicy. Najpierw dzieci, a jakiś czas po nich babcia. Staruszka kuleje. Na lewej kostce ma brudny bandaż. Witamy się.

Nie zapowiadaliśmy wizyty, ale kobieta nie wydaje się być zaskoczona lub przejęta naszym widokiem. Być może jest jej już wszystko jedno? Zabieram się do pracy. Odpędzam muchy, zdejmuję cuchnący bandaż, przemywamy ranę i zakładam nowy opatrunek. Starannie, bo nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja żeby go zmienić. Kobieta z pewnością potrzebuje szpitalnej opieki, która niestety jest dla niej nieosiągalna. Świadczenia zdrowotne w Kenii są odpłatne, a skoro brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby, nie starczy ich tym bardziej na leczenie. Poza tym, gdyby babcia zniknęła z domu na parę dni, dzieci zostałyby już zupełnie same. Wygląda na to, że będę musiał odwiedzić tę panią jeszcze kilka razy...

Po co w ogóle o tym opowiadam? Historia tej rodziny, jakkolwiek ekstremalnie nie brzmi, nie jest aż tak wyjatkowa. Siostry Świętej Rodziny w Kithatu prowadzą Day Care dla trzydziestu dzieci. Przygarnęły by ich więcej, chociażby rodzeństwo Smart, ale nie mają na to pieniędzy, ani warunków lokalowych. Wkrótce ma się to zmienić. W obrębie misji w Kithatu właśnie buduje się Centrum Dziecięce, które ma się stać Domem z Marzeń dla Smart i blisko setki innych dzieci z całej okolicy. Budowa jest finansowana na bieżąco ze środków od różnych darczyńców i instytucji.

Pieniędzy wciąż jednak brakuje. Jestem na miejscu w Kithatu, codziennie pracuję w ośrodku zdrowia i odwiedzam dzieci w Day Care. Widzę jak bardzo pomoc płynąca z Polski i innych krajów się tutaj przydaje. Wiem, że Centrum Dziecięce jest tu potrzebne. Dlatego proszę Państwa, którzy to czytacie, o wsparcie budowy chociażby drobną sumą. Te pieniądze mogą tu zrobić prawdziwą różnicę.

 
 

Postępy w budowie Domu Marzeń

Utworzono: 07 lipiec 2017

Bądź na bieżąco z budową Domu z Marzeń!  Postępy w budowie ośrodka dla dzieci w Kithatu (Kenia) i aktualności z pracy naszego wolontariusza Miłosza możesz śledzić na facebookowym profilu: 

https://www.facebook.com/misjakenia/

 

Czekasz na jeszcze bardziej spektakularne efekty? Wspomóż akcję na Pomagam.pl:


https://pomagam.pl/misjakenia

 

Artykuł dot. doktor Małgorzaty Osmoli

Utworzono: 05 lipiec 2017

Prestiżowe Medicus Mundi International opublikowało artykuł doktor Małgorzaty Osmoli, która przez 4 miesiące pracowała jako wolontariuszka w szpitalu w miejscowości Nembie w Rwandzie. Jesteśmy bardzo dumni i serdecznie zapraszamy do lektury artykuły pod poniższym linkiem:

 

Zakończenie - "Nogami po czarnym lądzie"

Utworzono: 03 lipiec 2017

W sobotę (01.07’17) miał miejsce bieg charytatywny „Nogami po Czarnym Lądzie”. Padało, wiało, momentami grzmiało, ale daliśmy radę. W tym roku biegliśmy dla niepełnosprawnych dzieci z ośrodka s. Elizy Michalak z Republiki Środkowej Afryki. Była to już kolejna inicjatywa biegowa Fundacji "Redemptoris Missio"! Środki zebrane podczas biegu w całości zostaną przeznaczone na zakup butów ortopedycznych.

Relacja na Facebook'u

 

Strona 1 z 7