Raport z projektu „Mobilna Przychodnia”

Utworzono: 11 styczeń 2014

Osoby realizujące projekt:

Dorota Jaguś (lekarka)

Maria Strzemieczna (pielęgniarka)

Termin realizacji projektu:

20.11.2013 – 18.12.2013

Miejsce realizacji projektu:

Indie, Stan Arunachal Pradesh, dystrykt Changlang i Lohid

Lokalny partner:

Seva Kendra Arunachal East

 

Opis projektu:

Projekt Mobilna Przychodnia polegał na organizacji obozów medycznych w wybranych wsiach Arunachal Pradesh, których mieszkańcy mają trudny dostęp do profesjonalnej i bezpłatnej opieki zdrowotnej.

Obozy zostały przeprowadzone przez dr Dorotę Jaguś, piel. Marię Strzemieczną oraz piel. s. Cecily Joseph (z organizacji Seva Kedra). Prócz tego w obozach pomagali wolontariusze, pełniący funkcje porządkowe, logistyczne i tłumaczy na języki plemienne. W sumie odbyło się 8 obozów, w czasie których konsultacji medycznych udzielono łącznie 976 osobom. W czasie obozów podstawowe leki pacjenci otrzymywali za darmo.

Prócz konsultacji lekarskich i możliwości otrzymania bezpłatnych leków, ważnym elementem projektu była edukacja zdrowotna. Ten element był szczególnie istotny ze względu na trudny dostęp mieszkańców do fachowej opieki zdrowotnej . Każdy obóz rozpoczynał się od pogadanki na temat podstawowych zasad dotyczących profilaktyki chorób zakaźnych oraz zasad stosowania farmakoterapii.  Pacjenci otrzymywali także informacje dostosowane do ich indywidualnych problemów zdrowotnych, dotyczące zmian diety i stylu życia.

Szczegółowy wykaz przeprowadzonych obozów:

Lp.

Data

Miejsce

Liczba pacjentów

1.

28/11/2013

Bordumsa

118

2.

29/11/2013

Namsai

146

3.

03/12/2013

Neotan

118

4.

04/12/2013

Devapuri

  81

5.

06/12/2013

Diyun – Balupathar

135

6.

07/12/2013

Diyun

132

7.

13/12/2013

Eight Mile

110

8.

14/12/2013

Injan Namchic TE

136

RAZEM:

976

 

Leki, które nie zostały wykorzystane i zakupione przyrządy medyczne zostały przeznaczone do rozdysponowania w 14 ambulatoriach, prowadzonych przez organizację Seva Kendra. Do dyspozycji osób zaangażowanych w opiekę medyczną pozostawione zostały też materiały edukacyjne do prowadzenia szkoleń o tematyce medycznej.

Tło realizacji projektu:

Nasz projekt skierowany był do rolniczej ludności Arunachal Pradesh. Arunachal Pradesh jest stanem w północno – wschodnich Indiach, zamieszkałym przez zróżnicowaną etnicznie i kulturowo ludność plemienną. Choć pacjenci należeli do różnych plemion, szczególnie zależało nam na pomocy dwóm społecznościom – plemieniu Chakma i Adivasi.

            Połowa naszych obozów była prowadzona w wioskach zamieszkałych przez plemię Chakma: są to uchodźcy z terenu Pakistanu Wschodniego (dzisiejszy Bangladesz), którzy przybyli do Indii w latach ’60 z powodu prześladowań religijnych w Pakistanie Wschodnim oraz przesiedleń związanych z budową sztucznego zbiornika wodnego. Ze względu na sytuację społeczno- polityczną na terenie Arunachal, członkowie plemienia Chakma zamieszkujący ten stan nie posiadają statusu prawnego - ani obywatelstwa ani kart uchodźców. Jako bezpaństwowcy borykają się z wieloma problemami związanymi z gwarancją ich podstawowych praw. Jednym z tych problemów jest utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej. Często odmawiana jest im bezpłatna pomoc medyczna w publicznych placówkach, zdarza się, że wymuszane są na nich łapówki za podstawowe świadczenia (np. szczepienia). Ich wioski nie są dobrze skomunikowane z głównymi drogami, więc często od najbliższego ośrodka zdrowia dzieli ich kilku godzinna podróż. W sezonie monsunowym, gdy przybiera poziom wód w rzekach Arunachal, zdarza się, że nie mają oni żadnej możliwości dostania się do lekarza.

            Kolejną grupą, której staraliśmy się szczególnie pomóc byli Adiwasi. 2 obozy medyczne skierowane były właśnie do tych grup plemiennych. Pochodzą oni z centralnych Indii (głównie stan Jharkhand, a przenieśli się do północno-wschodnich stanów w czasach Indii Brytyjskich. Nazywa się ich „tea tribes”: zostali bowiem sprowadzeni na te tereny jako pracownicy ogrodów herbacianych. Jest to jedna z najuboższych społeczności Indii – nie posiadają własnej ziemi, pracują za najniższe stawki i borykają się z wieloma problemami socjoekonomicznymi. Ponieważ głównym zadaniem tej społeczności jest praca na plantacjach, wiele dziedzin ich życia pozostaje zaniedbanych: mało uwagi przywiązuje się do ich rozwoju społecznego, poprawy warunków materialnych, edukacji czy systematycznej opieki zdrowotnej. Zdarza się, że spotykają się oni z dyskryminacją ze strony innych plemion zamieszkujących Północny - Wschód Indii.

Współpraca z organizacją lokalną:

Projekt byłby niemożliwy do przeprowadzenia, gdyby nie ścisła współpraca z lokalną organizacją – Seva Kendra Arunachal East. Otrzymana pomoc ze strony Seva Kendra;

- patronat organizacyjny (formalne prowadzenie obozów)

- przygotowanie miejsca prowadzenia obozów (kontakt z lokalną społecznością przed obozami, przygotowanie miejsca na obóz, informowanie mieszkańców o obozach medycznych)

 - organizacja lokalnych wolontariuszy i tłumaczy w miejscu prowadzenia obozów

- pokrycie kosztów pobytu wolontariuszek w Arunachal (nocleg i wyżywienie)

- organizacja transportu leków i personelu na miejsce prowadzenia obozów medycznych

Trudności w czasie realizacji projektu i wnioski dotyczące prowadzenia podobnych projektów w przyszłości:

W czasie prowadzenia obozów napotykaliśmy trudności, które staraliśmy się na bieżąco rozwiązywać. Wydaje nam się, że niektóre nasze doświadczenia mogą zostać wykorzystane przy organizacji tego rodzaju obozów w przyszłości:

- Tłumaczenie sposobu dawkowania leków: 

Poważnym problemem, z którym się spotykaliśmy była konieczność bardzo starannego tłumaczenia sposobu dawkowania leków. Ponieważ obóz trwał tylko kilka godzin, nie było możliwości, aby pacjenci w razie wątpliwości (np. następnego dnia) zapytali się kogoś o sposób przyjmowania leków. Musieliśmy mieć pewność, że wskazówki dotyczące terapii są dla nich jasne. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że większość naszych pacjentów nie potrafiła czytać.

W czasie obozów starałyśmy się ograniczać liczbę wydawanych danej osobie leków, tak by zminimalizować możliwość pomyłki (tak by np. matka nie pomyliła leków dla dziecka z lekami przeznaczonymi dla niej). Poza tym stosowałyśmy specjalne karteczki z rysunkami przedstawiającymi poszczególne pory dnia.

-Komunikacja z pacjentami:

Tylko nieliczni pacjenci znali angielski na tyle dobrze, by wystarczył w czasie konsultacji. Dlatego nieoceniona w naszym zespole była pomoc tłumaczy, szczególnie siostry Ancy, która nie tylko przekładała hindi na angielski i na odwrót, ale pomagała nam zrozumieć realia, w jakich żyją zgłaszający się do nas chorzy. Jako pielęgniarka dzieliła się też swoim doświadczeniem medycznym. W niektórych miejscowościach znajomość angielskiego i hindi nie wystarczały, i tam trzeba było prosić o pomoc innych – na przykład nauczycieli, księży, albo samych pacjentów. Zbieranie wywiadu za pośrednictwem dwóch tłumaczy było nie lada wyzwaniem.

-Duża ilość pacjentów:

W związku z ograniczonym dostępem do opieki medycznej zainteresowanie obozami medycznymi było bardzo duże. W czasie każdego obozu zgłaszało się na konsultację ponad 100 osób. Niestety niekiedy nie mogłyśmy kontynuować obozu do ostatniego pacjenta: choćby dlatego, że ok. godz. 16 zapadał zmrok, a nie zawsze miałyśmy do dyspozycji światło elektryczne. Przyjęcie możliwie dużej ilości chorych, przy zachowaniu koniecznego czasu dla każdego pacjenta wymagało sprawnej organizacji pracy oraz starannego przygotowania. W takich okolicznościach współpraca w zespole terapeutycznym musi być bardzo sprawna. Możemy powiedzieć, że sposób, w jaki udało nam się współpracować ze sobą w czasie obozów, uważamy za jeden z największych sukcesów naszego projektu. W sytuacji braku większej ilości personelu, odpowiedniej ilości czasu i sprzętu istotny jest optymalny podział obowiązków. Od początku podchodziłyśmy do tego problemu refleksyjnie, na bieżąco omawiając nasze relacje, sposób współpracy i możliwość poprawy działania naszego zespołu.

 

- Nacisk na edukację zdrowotną

Prowadzenie obozów uświadomiło nam jak kluczowa jest rola edukacji zdrowotnej –w sytuacji trudnego dostępu do profesjonalnej opieki zdrowotnej, profilaktyka i niefarmakologiczne sposoby radzenia sobie z dolegliwościami zdrowotnymi, są szczególnie istotne . Dlatego każdy obóz rozpoczynaliśmy od pogadanki i staraliśmy się edukować każdego pacjenta w kwestii rad dotyczących jego problemów zdrowotnych.

Charakterystyka problemów medycznych, z jakimi się spotkałyśmy:

- Zdecydowanie najpowszechniejszą skargą  były bóle stawów, przede wszystkim kolan, barków i kręgosłupa, najczęściej na podłożu zwyrodnienia lub przeciążenia. Wynika to z pracy wykonywanej przez pacjentów – najczęściej rolników i pracowników plantacji herbaty. To zwykle wielogodzinna praca w jednej pozycji z ciężkim koszem na plecach oraz kilkugodzinne nieraz wędrówki do miasta na targ, z całym asortymentem niesionym na głowie lub plecach.

- Bóle żołądka, zgaga, niestrawność. To częste problemy spowodowane złą jakością wody i żywności i nieregularną dietą, (nasi pacjenci jadali często  tylko 1 lub 2 proste posiłki w ciągu dnia). W niektórych miejscowościach dolegliwości te mogą nasilać substancje zawarte w betelu - liściach i orzechach, żutych dla ich właściwości podobnych do tytoniu.

Inne objawy z przewodu pokarmowego to brak łaknienia i nudności, często związane z parazytozami przewodu pokarmowego, o czym świadczą  powiększone obwody brzucha i zgłaszane przez pacjentów pasożyty w kale.

W porze suchej, nieco rzadziej niż w deszczowej zdarzają się biegunki – najczęściej wirusowe, ale stosunkowo częste było podejrzenie ameby, lamblii i bakterii. Wynika to z braku dostępu do filtrowanej wody i powszechności drobnoustrojów w wodzie i glebie.

- Choroby skóry – bardzo różnorodne – od zakaźnych, takich jak świerzb czy grzybice, przez nadkażone rany i przeczosy po ukąszeniach, trudno gojące nadżerki, prawdopodobnie na podłożu niedoboru witaminy B1, do alergicznych osutek, najczęściej u osób pracujących przy ryżowych żniwach.

Częste były też stany zapalne dziąseł i języka, związane zarówno z brakiem higieny, jak również niedoborami pokarmowymi.

-Choroby zębów – Niestety w czasie naszych obozów nie byłyśmy w stanie udzielać pomocy stomatologicznej. W ramach profilaktyki obok leków zakupiłyśmy szczoteczki i pasty do zębów dla osób szczególnie zaniedbanych stomatologicznie.

-Okulistyka to kolejna dziedzina, w której nie byłyśmy w stanie pomóc, szczególnie w odniesieniu do wad refrakcji i zaćmy.

-Kobiece problemy to najczęściej objawy zakażeń układu moczowego i nieprawidłowa wydzielina z dróg rodnych. Tu oprócz leczenia szczególną wagę przywiązywałyśmy do edukacji nt. profilaktyki zakażeń układu moczowego i prawidłowej higieny.

-Osłabienie, zawroty głowy – szczególnie częste wśród kobiet, świadczące o anemii lub niskim ciśnieniu krwi. Ciśnienie mogłyśmy zmierzyć, gorzej z parametrami morfologii krwi. Tu należało polegać na kryterium bladości – ale nie skóry, a śluzówek, paznokci i powierzchni dłoniowych rąk.

-Nadciśnienie tętnicze na wsiach  występuje rzadziej niż w Europie, - brak jest czynników ryzyka, takich jak otyłość i siedzący tryb życia. Jeśli jednak u kogoś ciśnienie znacznie przekraczało normę, przepisywałyśmy,  jedyny dostępny w lokalnych aptekach lek – amlodypinę, zalecając kontrolę ciśnienia w szpitalu lub ambulatorium.

-Przeziębienia, zapalenia górnych dróg oddechowych,  zapalenia płuc. Przy diagnozie tych chorób należało  zachować szczególną czujność – bo gorączka może być równocześnie nawrotem malarii, a przewlekający się kaszel czy stany podgorączkowe – gruźlicą. Zarówno malaria, jak i gruźlica są diagnozowane i leczone bezpłatnie w rządowych ośrodkach, a więc polecaliśmy pacjentom wizytę w szpitalu. Mamy jednak świadomość, że nie jest to  proste dla osoby, którą od szpitala dzieli 3 godziny pieszej drogi, w tym przeprawa przez rzekę, która kosztuje tyle, co jedzenie na cały dzień.

-Rzadkim, ale szokującym problemem było niedożywienie niemowląt. W związku z brakiem wiedzy o planowaniu rodziny wielodzietność i krótki odstęp pomiędzy kolejnymi ciążami, jak również ciąża w późnym wieku stwarzają sytuacje, w których niemowlę jest niedożywione, a rodziny nie stać na mleko w proszku, ani nawet na mleko krowie.

-Spotkałyśmy się też z pacjentami o długiej historii choroby – leczonej albo zaniedbanej, lub z postawioną poważną diagnozą, dla których przyjazd lekarza z zagranicy to nowa nadzieja. Szczególną grupą wśród nich byli chorzy z wieloletnim porażeniem kończyn w przebiegu polio i chorzy z nieleczonymi urazami oraz różnego stopnia okaleczeniami. Niestety zdarzało się, że przychodzili do nas także  pacjenci, którzy posiadali receptę od lekarza, ale nie stać ich było na wykupienie leków.

 

Budżet:

Wpływy

   
 

wkład ze strony Fundacji Redemptoris Missio

2 321,84 zł

 

300,00 zł

 

wpłaty na konto Fundacji

1 150,00 zł

 

pieniądze zgromadzone przez wolontariuszki

218,00 zł

 

wkład własny wolontariuszek

5 987,68 zł

 

Razem

9 977,52 zł

Wydatki

   
 

leki na obozy medyczne (91425 INR)

3 990,00 zł

 

bilety lotnicze Warszawa – Delhi  (2 x 2321,84 zł)

4 643,68 zł

 

bilety lotnicze Delhi - Dibrugarh (2672 zł)

1 344,00 zł

 

Razem

9 977,68 zł

 

W załączniku przesyłamy rachunki za leki,  zakupione na potrzeby obozów medycznych.

Lista rachunków:

Lp.

Data

Apteka/Sklep

Miejscowość

Kwota (Rupie Indyjskie)

1

27.11.2013

Sharma Drugs Surgical

Tinsukia

65 491

2

30.11.2013

Sharma Drugs Surgical

Tinsukia

3 708

3

30.11.2013

Sajal Store

Margherita

1 358

4

4.12.2013

Sharma Drugs Surgical

Tinsukia

6 325

5

6.12.2013

Janan Medici

Diun

765

6

7.12.3013

Marip Medicos

Diun

2 288

7

11.12.2013

Pharmacy

Miao

1 544

Razem:

 

 

81 479

81 479 INR => 3990,00 zł

(wg kursu z 2.01.2014)

 

Kontakt

Dorota Jaguś: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Maria Strzemieczna: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Opatrunek na Ratunek – zakończenie Akcji

Utworzono: 20 czerwiec 2013

Zakończyła się trwająca trzy miesiące Akcja „Opatrunek na Ratunek”. To już trzecia  edycja tej Akcji. Jej efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Codziennie segregujemy i liczymy opatrunki, a mimo to nie jesteśmy w stanie podać jeszcze ich ilości bo ciągle docierają nowe dary. W tej chwili to kilkadziesiąt tysięcy opatrunków, a liczba ta ulegnie prawdopodobnie podwojeniu. Akcja zmobilizowała tysiące ludzi z całej Polski. Środki opatrunkowe zbierane były do specjalnych pojemników w zaprzyjaźnionych aptekach, ale również przez blisko 150 rozmaitych instytucji na terenie całego kraju.  Wśród instytucji wspierających akcję znalazły się tradycyjnie już szkoły i przedszkola, ale także parafie czy nawet całe miejscowości. Od początku maja siedzibę Fundacji zalały paczki i listy z opatrunkami od indywidualnych darczyńców. Wśród podarowanych rzeczy znalazły się plastry, bandaże, rękawiczki, strzykawki wraz z igłami ale również ręcznie dziergane bandaże elastyczne, całe apteczki, nożyczki. Od kilku tygodni główne zajęcie wolontariuszy Fundacji stanowi segregowanie i liczenie napływających materiałów. Każda wizyta listonosza jest wielką radością, choć w siedzibie Fundacji w podziemiach domu parafialnego brakuje już dawno miejsca i paczki muszą stać na korytarzu.

                  Opatrunki wciąż nadchodzą pocztą lub są przywożone przez koordynatorów z całego kraju. Wciąż dowiadujemy się o nowych instytucjach, które do tej pory nie zgłaszały swojego udziału. Spóźnialscy codziennie dzwonią do Fundacji i zapytują, czy mogą jeszcze dosłać opatrunki. Zawsze słyszą odpowiedź, że opatrunki można przysyłać jeszcze przez cały rok, bo na misjach przydaje się dosłownie każdy bandaż i każdy plaster. Zgłosiła się też do nas duża hurtownia farmaceutyczna z Warszawy z informacją, że w związku z zawieszeniem działalności chciałaby nam przekazać duże ilości materiałów opatrunkowych. Wysyłka tak olbrzymiej ilości darów zajmie Fundacji kilka miesięcy. W czerwcu zadaniem wolontariuszy będzie zapakowanie bandaży do paczek i staranne obszycie ich białym płótnem. Wysyłka w takiej formie zabezpiecza przed grabieżami i gwarantuje bezpieczne dotarcie na miejsce.  Podróż drogą lądowo-morską trwa niekiedy i pół roku, ale dotarcie paczek na miejsce zawsze jest witane ogromną radością. Dary trafią między innymi do Tanzanii, Kamerunu, Zambii, Kongo, Etiopii i na Papuę Nową Gwineę. Zdarza się, że na miejscu w dalekiej Afryce, paczki odbierają wolontariusze Fundacji – ci sami, którzy te paczki obszywali, a teraz jako studenci medycyny wyjechali aby pomagać na misjach. Opowiadają potem jacy są dumni ze swoich rodaków i z tego, że są wolontariuszami Fundacji.  Opowiadają jak bardzo te środki się na misjach przydają i ile dobrego udało się dzięki nim zrobić.

    Ta Akcja i jej rozmiary to jeszcze jeden z dowodów na międzyludzką solidarność. Na to, że ludzie chętnie spieszą z pomocą, wszędzie, gdzie innym dzieje się krzywda. W imieniu wszystkich, którym ta pomoc jest niezwykle potrzebna składamy serdeczne podziękowania.

 

Justyna Janiec – Palczewska

Koordynator Akcji „Opatrunek na Ratunek”

 

Zakończenia akcji "Czary mary okulary"

Utworzono: 17 czerwiec 2013

Zakończyliśmy Akcję „Czary mary okulary”, której celem była zbiórka okularów na misje.  Liczba darów przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. W tej chwili szacujemy, że ilość podarowanych okularów sięga około 15 tys. par, a ich łączna waga to już blisko tona.

Okulary miały trafić jedynie na misję na Jamajce, ale zgłosiło się po nie więcej chętnych misjonarzy. Część okularów zabiorą ze sobą wolontariusze Fundacji, którzy w lipcu wyjadą do pracy w misyjnych szpitalach na Jamajce, w Etiopii i RPA, część trafi w paczkach  do Kamerunu, a część do Boliwii. Od Pani Profesor Krystyny Pecold (która również pracowała jako okulistka na misjach) Fundacja otrzymała frontofokometr - urządzenie do oznaczania mocy okularów. Najsilniejsza zanotowana moc to -15 dioptrii.

Według misjonarzy najbardziej pomocne miejscowej ludności będą okulary oznaczone mocą „+” ze względu na starczowzroczność, która dotyka ludzi już po 40 roku życia. W związku z pogorszeniem wzroku  wielu ludzi traci dotychczasowe możliwości zarobkowania (szycie, haftowanie i inne drobne prace rzemieślnicze) dzięki którym utrzymywały się całe rodziny. Dla miejscowych to naturalne, że z wiekiem widzą coraz gorzej. Niektórzy nie wiedzą nawet, że można temu zaradzić i uczą się z tym żyć nie mając pojęcia, że kiedyś mogą zobaczyć z bliska przedmioty, którymi się posługują. Misjonarze i powracający z misji lekarze opowiadają, że wiele dzieci ma w szkole problemy z nauką, często ich przyczyną jest wada wzroku. Dzieci są w szkole uznawane za mało zdolne lub leniwe, a bywa, że zwyczajnie nie widzą co zostało napisane na tablicy.

Okulary napływały do Fundacji z całej Polski, przychodziły w paczkach i listach, przynosili też je do nas Poznaniacy. Ludzie ogłaszali zbiórki w swoich zakładach pracy, wśród znajomych i rodziny.  

Wszystkim zaangażowanym w zbiórkę dziękujemy serdecznie za każdą podarowaną parę. Dzięki Wam ktoś na odległym krańcu świata będzie się mógł cieszyć odzyskanym wzrokiem.

 

Strona 9 z 9