Marika Kubala, Gabriela Mularz, Marta Białas

Droga Fundacjo!

Chcemy się podzielić wrażeniami z podróży i pracy w gorącej i deszczowej Kenii. Przez cztery miesiące – od września do grudnia 2018 r – trzy wolontariuszki – dwie położne i lekarz - podjęłyśmy pracę  na misji w Kithatu, ponad 200 km od Nairobi w ośrodku zdrowia prowadzonym przez Siostry Misjonarki ze Zgromadzenia Świętej Rodziny. Nasz ośrodek składał się ze szpitala i przychodni, w której codziennie przyjmowałyśmy pacjentów . Szpital wyposażony jest w salę porodową, oddział położniczy, oddział kobiecy, męski i dziecięcy. Najczęstsze schorzenia, z którymi się spotykałyśmy to wcale nie choroby tropikalne, ale choroby, z którymi mamy do czynienia na co dzień w Polsce. Głównie były to problemy z układem pokarmowym, układem oddechowym - przeziębienia oraz infekcje dróg moczowych. Często pacjenci zgłaszali się z zakażeniami pasożytniczymi, co wynika  z braku dostępu do czystej wody. Oprócz opieki nad chorymi, przeprowadzałyśmy wizyty kontrolne ciężarnych, badania przesiewowe i szczepienia dzieci do 5 roku życia. Celem tych badań było  wczesne wykrycie niedożywienia u małych dzieci. Pomagałyśmy tu  też przy szczepieniach przeciwko polio. Zostały one zorganizowane przez rząd kenijski i miały na celu zaszczepienie jak największej ilości dzieci do 5 roku życia. Było to dla nas bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ miałyśmy okazję odwiedzać okoliczne wioski, poznać mieszkańców i zobaczyć ich codzienne życie.  Dzięki tym wizytom, goszcząc w chatach tamtejszych mieszkańców mogłyśmy poznać lokalną społeczność.  Ludzie żyją tu bardzo biednie, czasem aż trudno uwierzyć jak niewiele wystarczy do życia ... Rodziny są tu wielodzietne i bardzo często brakuje w nich jednego z rodziców. Aby wyżywić swoje liczne potomstwo afrykańskie mamy od wschodu do zachodu słońca bardzo ciężko pracują.

Pod koniec listopada zorganizowałyśmy badania dla ciężarnych. Była to też okazja do przeprowadzenia szkolenia z zakresu tematyki szkoły rodzenia, wyjaśniałyśmy kwestie prawidłowego przebiegu ciąży i porodu oraz opieki nad noworodkiem.

Przychodnia w Kithatu jest wyposażona w aparat USG. Dzięki temu była możliwość przeprowadzenia szkolenia z zakresu obsługi aparatu. 5 pracowników zostało przeszkolonych w zakresie USG położniczego.Prowadziłyśmy także akcje edukacyjne dla dzieci. Na terenie misji działa szkoła podstawowa. To tam głównie prowadziłyśmy zajęcia z zakresu higieny oraz szkolenia z pierwszej pomocy. Połączyłyśmy to z akcją rozdawania odblasków oraz szkolenia nt. bezpieczeństwa na drodze.

 Do jednej z najprzyjemniejszych części naszej pracy należało przyjmowanie porodów. Po porodzie otaczałyśmy całodobową opieką matkę i noworodka.

 Mieszkańcy muszą się zmagać z wieloma przeciwnościami losu. Podczas naszej pracy zetknęłyśmy się z ukąszeniami skorpiona, chorobami bielactwa,  padaczką u dziewczyny, która spodziewała się dziecka…

 W tutejszym, gorącym klimacie rany goją się  o wiele trudniej i bardzo łatwo ulegają zakażeniom. W walce z tym problemem pomagały nam opatrunki wysyłane przez Fundację „Redemptoris Missio”. Pamiętamy jak same w czerwcu 2018 r pakowałyśmy te paczki, które właśnie dotarły na misję.

Każdy dzień w ośrodku był inny i często zaskakujący. Mimo wielu obowiązków, chętnie spędzałyśmy czas w ,, Domu z marzeń”- centrum dla dzieci z trudna sytuacją rodzinną. Mieszkają w nim dzieci z okolicznych wiosek, które znalazły się w dramatycznej sytuacji życiowej. Dom ten w zeszłym roku został wybudowany przez Fundację „Redemptoris Missio” dzięki środkom z Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Obecnie w ośrodku mieszka 24 dzieci w wieku od 3 do 14 lat. Dzieci bardzo szybko nam zaufały i bardzo lubiły spędzać z nami czas na wspólnych grach i zabawach.    Ich beztroska sprawiała, że mogłyśmy na chwilę zapomnieć o nieszczęściach z jakimi stykałyśmy się tutaj w naszej codziennej pracy. Każda chwila spędzona z nimi była dla nas na wagę złota, starałyśmy się dostarczyć im jak najwięcej radości.

Czas, który spędziłyśmy w Kenii minął nam bardzo szybko i już teraz odczuwamy   brak kontaktów z ludźmi, których  poznałyśmy, ich radości i uśmiechu.

 

A oto kilka danych statystycznych, które obrazują różnorodność zagadnień, którymi się zajmowałyśmy: 

Pomogłyśmy zaszczepić 828 dzieci – 10 dni szczepień. Narodowy program szczepień przeciw polio.

Badania przesiewowe Dom z Marzeń: 24 dzieci

Edukacja, higiena, pierwsza, pomoc: 372 dzieci szkoła podstawowa, 350 dzieci szkoła ponad podstawowa

Szkoła rodzenia: 27 pacjentek

Szkolenie USG: 5 osób

RAZEM PRZEZ 4 MIESIĄCE: 1672 PACJENTÓW

RAZEM SZCZEPIENIA, BADANIA PRZESIEWOWE, EDUKACJA, SZKOŁA RODZENIA, USG: 1606 OSÓB

ŁĄCZNIE: 3278 osób

Liczba przyjętych pacjentów w miesiącach

 

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Razem

Dzieci chore do 5 r.ż

24

46

77

18

165

Dzieci zdrowe do 5 r.ż  (kontrola, szczepienia)

49

89

71

19

228

Dorośli i dzieci chowy powyżej 5 r.ż

244

417

197

142

1000

Wizyty ciężarnych, przedporodowe

10

21

17

16

64

Wizyty poporodowe kobiet

5

10

9

7

31

Porody

1

0

4

2

7

Zmiana opatrunków

10

39

20

10

79

Szycie ran

7

4

3

2

16

Usunięcie szwów

0

7

2

0

9

Pacjenci na oddziałach szpitalnych

7

16

15

8

46

Medical CAMP

0

0

27

0

27

Ogółem

357

649

442

224

1672

 

 Marika Kubala, Gabriela Mularz, Marta Białas - Wolontariuszki Fundacji „Redemptoris Missio”

 
 

Krzysztof Abramczyk

Satysfakcja, którą trudno porównać z czymkolwiek innym

Nazywam się Krzysztof Abramczyk i jestem stomatologiem z Polski. Pewnego dnia w przerwie pomiędzy kolejnym pacjentami sięgnąłem po czasopismo stomatologiczne i przeczytałem o polskich dentystach, wolontariuszach Fundacji „Redemptoris Missio, którzy leczą pacjentów w najdalszych zakątkach świata. Pomyślałem wtedy, że też chciałbym pracować w ten sposób i skontaktowałem się z Fundacją. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko i po odpowiednim przygotowaniu wylądowałem w Zambii. Miejscem mojej pracy przez większość wyjazdu było Ching’ombe- misja położona w przepięknej, otoczonej górami dolinie Luano. Teren zamieszkuje około 2000 osób. Moimi pacjentami byli nie tylko mieszkańcy Chingombe. Pacjenci przebywali kilkadziesiąt kilometrów pieszo by ulżyć sobie w cierpieniu i uzyskać pomoc. Moi pacjenci żyją zazwyczaj bez dostępu do prądu i bieżącej wody, żywią się tylko tym co sami wyhodują. Ich życie jest bardzo trudne, a jeśli zaczynają ich boleć zęby może się zmienić w prawdziwy koszmar. Dojazd do najbliższego miasta, zajmuje około 8 godzin i prowadzi przez 200 km nieutwardzonej, górskiej drogi. Niewielu z nich stać na taką podróż, a co dopiero na wizytę u przyjmującego w mieście dentysty.

Stworzenie w  Chingombe gabinetu stomatologicznego było dla tutejszej ludności prawdziwym zbawieniem. Wraz z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Fundacja ”Redemptoris Missio”wyposażyła od podstawgabinet, który jak na tutejsze warunki jest bardzo nowoczesny. Aby dotrzeć do jak największej liczby pacjentów przyjmowałem nie tylko w gabinecie, lecz także w trakcie „klinik wyjazdowych”. Pakowałem do samochodu cały potrzebny sprzęt i wraz z misjonarzem księdzem Wojtkiem Łapczyńskim jechaliśmy do wiosek. Warunki sanitarne niestety odbiegały od tych, które były w Chingombe. Część wiosek nie dysponowała nawet pomieszczeniem nadającym się do adaptacji na gabinet stomatologiczny, więc przyjmowałem pacjentów na dworze, a za asystor służył mi samochód. Zajeżdżaliśmy do wioski, ustawialiśmy pod drzewem fotel, na pace auta miałem wszystkie narzędzia i przyjmowałem kolejno każdego, kto skarżył się na ból zęba. W tych skromnych warunkach pomogliśmy wielu ludziom, których ból wykluczał z codziennego życia. Wreszcie mogli wrócić do pracy i zacząć prowadzić normalne życie.

Choć nam w Europie wydaje się to nie do pomyślenia  większość spośród tutejszych pacjentów nigdy nie miała w ręku szczoteczki do zębów!  Dieta jest bardzo monotonna i składa się głównie z nsimy, czyli papki robionej z mąki kukurydzianej. To są niestety przyczyny złego stan zdrowia zębów tubylców.  Duży nacisk położyliśmy na działania profilaktyczne. Dzięki szczoteczkom zebranym w Fundacji w ramach akcji „Kup Pan szczotkę” mogliśmy kilkakrotnie zorganizować akcje instruktażowe dla dzieci.  Naszym celem było zapewnienie swobodnego dostępu do tych artykułów. Po moim wyjeździe, dzieci, które regularnie będą dbały o higienę jamy ustnej, nadal będą otrzymywały darmowe szczoteczki. Jest to szczególnie ważne, ponieważ lokalne rodziny nie mogą sobie pozwolić na taki zakup. Zwykła szczoteczka do zębów, która dla nas jest produktem pierwszej potrzeby - tam jest towarem luksusowym, na który mogą pozwolić sobie tylko bardziej majętni.

 Poza akcjami profilaktycznymi dużo uwagi poświęciłem edukacji lokalnego personelu w zakresie zabiegów takich jak fluoryzacja, czy scaling.  Chciałbym, aby wyszkolone przeze mnie osoby zadbały o tutejszych mieszkańców, aby jak najdłużej mogli się cieszyć zdrowym uśmiechem. Mam nadzieję, że znajdą się też koleni dentyści, którzy mogliby kontynuować pracę w tutejszym gabinecie, mnie przyniosła ona satysfakcję i radość, którą trudno porównać z czymkolwiek innym.

Dentysta w Afryce

Krzysztof Abramczyk

Wolontariusz Fundacji „Redemptoris Missio”

 
 

Strona 1 z 20