Protetyk Słuchu w Afryce - misja Bertoua, Kamerun 2019 (25.04-11.05.2019)

Autorka projektu to nasza absolwentka Agnieszka Łukanowska. Maleństwo- 154 cm wzrostu i 45 kg wagi nacechowane ogromną energią i zapałem. Ukończyła Protetykę Słuchu na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, przełożyła termin obrony pracy magisterskiej i poleciała do dalekiego Kamerunu pracować z dziećmi niedosłyszącymi w szkole w Bertoua. Pomysł i wykonanie, ogromne zaangażowanie w organizację pracy na miejscu. Fantastyczny kontakt z dziećmi niedosłyszącymi, komunikacja totalna, gestem mimiką i językiem migowym. Ogromny wysiłek w przetłumaczeniu francuskiego słownika języka migowego, istotnie różniącego się od znanego nam w Polsce. Siostra Agnes ;)

Skład naszego zespołu:

Prof. UM Dorota Hojan-Jezierska, kierownik Zakładu Protetyki Słuchu

Mgr Agnieszka Łukanowska- protetyk słuchu

Dr Olgierd Stieler

Mgr Edyta Wdowiak- fizjoterapeuta.

Edyta, fizjoterapeutka z ogromnym doświadczeniem zawodowym dołączyła do nas w ostatniej fazie projektu. Projekt koordynowała i organizowała Fundacja Redemptoris Missio, w całej Polsce trwała zbiórka aparatów słuchowych i środków finansowych. Fundamentalnej pomocy udzieliły polskie firmy audioprotetyczne Phonak Polska, Sivantos, Interton, Audiofon, Słuchmed. Przekazały wysokiej klasy aparaty słuchowe, oprogramowanie, baterie i środki pielęgnacyjne.

Podróż

         Zaplanowaliśmy wylot z lotniska Tegel w Berlinie. Transfer na lotnisko busem Berlin Express z Poznania zajmuje niewiele ponad 3 godziny, stamtąd dostępne są już połączenia na niemal cały świat. Wyjazd o 1 w nocy. Bagażu dużo, na każdego z nas 2 razy 23 kg plus bagaż podręczny. W bagażu głównym upchane do minimum rzeczy osobiste, zabezpieczone w pudełkach wodoszczelnych i oklejone blisko 200 wysokiej klasy aparaty słuchowe, każdy z nich wart lekko licząc blisko 1000 euro. Sprzęt medyczny i laptopy w bagażu podręcznym. Specjalnie przygotowane na ten cel Think Pady serii X, pancerne komputery do pracy w każdych warunkach, wyposażone w mocniejsze baterie na wypadek przerw w dostawach prądu. Wszystko oklejone nalepkami Medical Aid i Redemptoris Missio. I tu ciekawostka- oczywiście na miejscu sprawdzamy skrzynie. Nienaruszone taśmy i kłódki, a w jednej z nich na samym wierzchu po otwarciu znajdujemy niemieckie kwity kontroli celnej. Figielek taki, niespodzianka- jak oni to zrobili? Śladu ingerencji nie było. Z Berlina lecimy do Paryża, stamtąd ogromnym Boeingiem 777 do stolicy Kamerunu- Yaounde. Tam zanocujemy, podróż po zmierzchu nie należy do bezpiecznych. Oczywiście spora kropla adrenaliny na lotnisku, czy wszystko dotarło? Kontrola szczepień, dalej zatrzymani na kontroli okazujemy dokumenty zaświadczające, że przybywamy nieść pomoc, w dobrym celu. Na miejscu odbiera nas Ewa Gawin, dyrektor szkoły w Bertoua, jak się potem okazuje nasz dobry duszek, pomocny na każdym kroku.

Kraj

 Pierwsze wrażenie- chaos, gorąco i wszechobecny pomarańczowy pył laterytowy. Stopniowo zaczął nam się uwidaczniać pewien porządek i logika w tym wszystkim. Długo szukałem określenia- Afryka jest niezwykle praktyczna, mistrzowie recyclingu. Puste butelki PET nie lądują w śmieciach, są doskonałe do przechowywania orzeszków. Maczeta służy do wszystkiego, karczuje się nią drzewa, kopie dziury i obiera ananasy. Starą blachę z dachów przetapia się i wykuwa z niej naprawdę dobre garnki- zrobiłem w nich bigos, to wiem. Babcia miała podobne z żeliwa. Organizacja ruchu, motory jako taksówki. Przedłuża się siedzenia i zabiera w kurs 4 osoby. Działa? Działa. Awaria na drodze jest sygnalizowana przez wyłożone na długim odcinku wyrwane kępy trawy.

Drogi boczne fatalne. Jak popada deszcz to jest dramat, rude błoto. My podróżowaliśmy krajową 10, taka Panamericana czy Route 66 via środkowa Afryka. Asfalt, dwa pasy. W bok już tak pięknie nie jest. Na tej drodze mkną potężne ciężarówki, z francuskiego kamiony. Przeładowane do bólu drewnem z Republiki Środkowej Afryki, cebulą z północy lub kontenerami. Łatwo sobie wyobrazić drogę hamowania blisko 100 metrów, w rowach co chwilę spotykamy przewrócony kamion lub wraki samochodów osobowych.

Przesuwamy się w stronę Republiki Środkowej Afryki, dżungla coraz większa, wyższa roślinność. Mijamy krainę ananasów, kawy, odwiedzamy kolejne misje- Atok, Abong Mbang, Doume. Księża i siostry na misjach to kapitalni ludzie, serdeczni, gościnni. Wokół porządek, cieszą się ogromnym szacunkiem miejscowych ludzi, wyraźnie się czuje, że są tu dla nich. Kilkanaście lub kilkadziesiąt lat pracy w Afryce ustawia chyba u człowieka inną perspektywę.

Ludzie

Pacjenci

Wspomnienie trzech pacjentów

1) Jean Michelle- dziewczynka ok. 7 lat. Jedna z najbardziej energicznych dziewczynek. Choć urocza, niestety bardzo lubi również broić. Półtora roku temu, gdy była jeszcze znacznie mniejsza, badanie słuchu wykazało zupełną głuchotę. Bałam się wziąć ją do kolejnego badania, bo wiem, że nie wszystkim jesteśmy w stanie pomóc aparatem słuchowym i byłam pewna, że Michelle będzie jedną z osób, której musimy odmówić. Gdy doczekała się swojej kolejki, przyszła w najpiękniejszej sukience jaką miała. Zobaczyłam w jej oczach jak ważna i podniosła to dla niej chwila- chwila, w której może zaraz uda jej się usłyszeć po raz pierwszy świat.

Badanie wyszło lepiej! Przez 1,5 roku Michelle mocno dorosła i współpraca z nią była łatwiejsza. Okazało się, że ma ona bardzo głęboki niedosłuch, a nie zupełną głuchotę. Udało jej się dobrać aparat największej mocy, który był w stanie pomóc na jej poważny deficyt słuchu.

Gdy go dostała w jej oczach pojawiło się wszystko naraz… duma, szczęście i wdzięczność. Magia! Po to tam pojechaliśmy… właśnie dla takich chwil.

2) Jednym z uczniów, którzy otrzymali od nas aparaty jest Thomas. Nastolatek w przedostatniej klasie. Zawsze uśmiechnięty, pracowity i pomocny. Nie wchodzi w konflikty, ma dużo przyjaciół i przepiękny uśmiech. Okazało się natomiast, że niedawno stracił tatę, a jego mama i rodzeństwo stali się bezdomni.

Ewa Gawin zapewniła mu miejsce w internacie, by młody skończył klasę. Jednak to nie rozwiązało problemu braku dachu nad głową jego rodziny. Pod koniec wyjazdu nasza grupa wolontariuszy złożyła się na opłacenie kilku miesięcy mieszkania dla jego mamy i rodzeństwa... by Thomas choć przez chwilę nie musiał myśleć „ co dalej”- ten rok szkolny może spokojnie dokończyć.

3) Gabi to dziewczynka, którą zawsze widziałam na wózku. Jednego dnia chodziłam po szkole z aparatem w ręku, by porobić zdjęcia naszym dzieciakom, Gdy Gabi mnie zauważyła, poprosiła bym do niej podeszła i chwilkę poczekała. Siedziała w tym czasie na podłodze, nieopodal swojego wózka. Jednak chciała zapolować inaczej! Doczołgała się do barierki, podciągnęła się i wstała. „Teraz zrób mi zdjęcie”- powiedziała, przyjmując pozę jak modelka. Nie będę ukrywać… dla mnie to był cud! Z Gabi pracowała już nasza fizjoterapeutka- Edyta. Uwierzyła w dziewczynę, że może coś więcej, niż tylko siedzieć na wózku. Nie mam więcej słów- po prostu wzruszenie. Fizjoterapeuta jest potrzebny wszędzie- również w Afryce! A nasza Edyta spisała się na medal.

Wstępne podsumowanie projektu

Przebadaliśmy 118 pacjentów, dopasowaliśmy 125 wysokiej klasy cyfrowych aparatów słuchowych

76 uczniów szkoły otrzymało precyzyjnie dopasowane aparaty słuchowe, zdecydowana większość została zaopatrzona obustronnie

Pomogliśmy usłyszeć świat wielu mieszkańcom okolicznych wiosek, nauczycielowi uniwersyteckiemu, byłym uczniom szkoły obecnie kontynuującym edukację w szkole rolniczej w Kaigamie

Zaopatrzyliśmy absolwentów szkoły pracujących obecnie na budowie internatu dla dzieci szkolnych

Po zweryfikowaniu zasobu aparatów słuchowych w naszej dyspozycji, doposażyliśmy grupę 14 uczniów z głębokim niedosłuchem w drugi aparat słuchowy

Przebadaliśmy wstępnie grupę 28 dzieci przedszkolnych, rozpoznając problemy i możliwości dalszej interwencji w następnym etapie Projektu.

Przebadaliśmy kadrę nauczycielską szkoły

Nakręciliśmy 30 krótkich filmów instruktażowych z udziałem dzieci, rodziców i nauczycieli z zakresu obsługi i eksploatacji aparatów. Przekazano do dyspozycji szkoły.

Przeszkolono cały personel szkoły w zakresie obsługi, kontroli i zakładania aparatów słuchowych

Przeszkolono dwie wyznaczone na stałe osoby w zakresie zaawansowanej kontroli aparatów słuchowych

Każdy uczeń zaopatrzony w aparaty słuchowe został dokładnie poinstruowany z zakresu obsługi

Szkoła i pacjenci zostali zaopatrzeni w baterie, środki pielęgnacyjne i osuszające na okres kilku miesięcy

Powyższe czynności są niezwykle istotne w kwestii utrzymania ciągłości projektu. Z tego samego powodu dysponujemy wszystkimi aktualnymi wynikami badań słuchu oraz odpowiednią ilością aparatów na wypadek awarii, kradzieży lub zniszczenia.

Obecnie pracujemy nad zapewnienie ciągłości projektu i zaopatrzeniem najmłodszych uczniów szkoły w Bertoua.