Jacek Jarosz

18.XI-30.XI.2018, NGAUNDAYE, Republika Środkowo-Afrykańska

Wraz z dr Norbertem Rehlisem i lek. Dariuszem Tuleją odbyliśmy podróż doRepubliki Środkowoafrykańskiej gdzie realizowaliśmy projekt Zwalczanie ślepoty rzecznej w Republice Środkowoafrykańskiej-misja pilotażowa. Chcemy serdecznie podziękować za sfinansowanie naszych działań. Sytuacja miejscowej ludności okazała się trudniejsza niż się spodziewaliśmy. Wiele jest potrzeb wymagających pilnych działań pomocowych.

W stolicy kraju Bangui spotkaliśmy się z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia oraz Światowej Organizacji Zdrowia. Okazało się, że żadne z kryteriów uprawniających do przerwania masowej dystrybucji leków przeciw onchocerkozie nie zostały spełnione. Dane epidemiologiczne przedstawione przez urzędników podkreślały, że choroba ta jest obecna w całym kraju, a w szczególności w północno-zachodniej części kraju, tj. w rejonie, w którym prowadziliśmy bezpośrednie działania. Uzyskaliśmy również onformację o tym, że w Republice Środkowoafrykańskiej jest możliwe otrzymanie darmowych leków przeciw onchocerkozie (Iwermektyna). Lokalni, regionalni i krajowi przedstawiciele służby zdrowia zadeklarowali dołożenie wszelkich starań, aby przywrócić masową dystrybucję leków. Będziemy monitorować postępy w tym zakresie.

Podczas wizyt terenowych w miejscowościach Ngaoundaye, Ndim, Bouar i kilku niewielkich wioskach okazało się, że jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych w regionie jest zaćma. Spośród niemal tysiaca przebadanych pacjentów kilkuset wymaga operacji, które pozwolą im odzyskać wzrok. Wielu chorych potrzebuje również interwencji chirurgicznych z powodu przepuklin, wodniaków jąder i innych schorzeń. Warunki w lokalnych szpitalach i przychodniach pozostawiają wiele do życzenia. Placówki są słabo wyposażone i brakuje w nich wykwalifikowanego personelu.
Dużym problemem jest też niski poziom higieny wśród lokalnej ludności. Jest on przyczyną licznych chorób i powikłań zdrowotnych. Wymienione problemy to jedynie część wyzwań z jakimi zetknęliśmy się podczas pobytu w Republice Środkowoafrykańskiej. Dzięki ich obserwacji wiemy jak należy organizować dalsze działania i które z zagadnień należy potraktować priorytetowo.

Kontynuacja działań pomocowych jest bardzo ważna. Ludność, która z racji życia w ciągłym strachu przed rebeliantami traci wszelką nadzieję na poprawę swojego losu, tym bardziej zasługuje na nasze wsparcie. Podczas pobytu w Ngoundaye w wiosce pojawili się rebelianci z grupy 3R. Zobaczyliśmy wówczas w jakim napięciu trwają mieszkańcy miasta. Na wiadomość o nadciągających grupach zbrojnych wyludniła się cała miejscowość. Ludzie ukryli się w buszu, a w mieście zostali tylko Ci, którzy nie byli zdolni do ucieczki - samotni starcy, niewidomi i niepełnosprawni. Na szczęście okazało się, że rebelianci nie byli agresywnie nastawieni i tym razem życie miasteczka mogło wrócić do normy. Z opowieści misjonarzy wynikało jednak, że strach ludzi jest uzasadniony. W przeszłości dochodziło bowiem do dramatycznych wydarzeń, włącznie ze zbiorowymi mordami i gwałtami na bezbronnych.

Misjonarze, którzy są ostoją dla lokalnej ludności często bardzo pozytywnie wypowiadali się o działaniach polskiego Rządu i prosili o przekazanie pozdrowień i wyrazów wdzięczności. Równocześnie prosili, aby nasza wizyta była jedynie początkiem długotrwałej, profesjonalnej pomocy. Mamy nadzieje, że uda nam się wspólnie sprostać ich potrzebom i pomóc chorym w północno-wschodniej części Republiki Środkowoafrykańskiej. Dziękujemy za dotychczasową współpracę i z nadzieją rozbudzoną przez misjonarzy patrzymy w przyszłość.

Jacek Jarosz