Szymon Chelstowski

Jest 24 grudnia świąteczna, rodzinna atmosfera jest prawie tak gorąca jak każdy dzień w Afryce. Nasza misja rozpoczęła się 23 września 2013, a skończyła po 3 miesiącach.

Przyleciałem do Kamerunu silnym zespołem razem z Konradem dentystą, Iwoną okulistą oraz Bartkiem, jej synem. Pierwsze siły poszyły na organizację gabinetu i uruchomienie sprzętu okulistycznego, ponieważ Iwona wracała do Polski po 3 tygodniach. Pomimo komplikacji w postaci przerw w dostawie prądu (właściwie to było odwrotnie-to pojawiający się prąd był przerwą od jego braku... ), poszło całkiem sprawnie i Iwona przyjęła i zbadała pierwszego pacjenta już po kilku dniach. Nadszedł czas na gabinet dentystyczny…

Najpierw trzeba było rozmontować stary fotel, który od kilku miesięcy był niesprawny. Następnie zainstalowaliśmy nowy sprzęt, dostarczony ze Szwajcarii dzięki ojcu Georgie.

Pierwsza pacjentka trafiła do nas jeszcze podczas montażu sprzętu. Z racji tego, że było to obustronne, doprzednie zwichnięcie żuchwy, przyjeliśmy ją na naszym prowizorycznie złożonym fotelu, gdzie usiadła pomiędzy wiertarką (nie stomatologiczną), a śrubokrętami.

Udało się-po kilku dniach cały unit stomatologiczny zaczął działać. Można było pracować. Staraliśmy się pobrać jak najwięcej wycisków pod protezy, które Konrad zabierze wracając po 3 tygodniach do Polski.

W końcu stało się - Iwonę, Konrada i Bartka pożegnałem na lotnisku w Yaounde 11 października i razem z siostrą Nazariuszą wróciliśmy do Abong-Mbang kontynuować naszą misję. Dni mijały i coraz więcej zębów traciło swoich właścicieli. Zdarzały się przeróżne sytuacje. Jedni wychodzili po 1, czy 2 ekstrakcjach, ale niestety bywały też osoby, u których usunąć trzeba było duuużo więcej zębów… Rekordzistka dostała wyrok na zakwalifikowanie do wyrwania 16 zębów! Ostatecznie stanęło na 14… Ropnie i przewlekłe zapalenia z częstymi zaostrzeniami, a co za tym idzie straszny ból trwający kilka tygodni, a nawet miesięcy to bardzo częsty obraz pacjenta w Afryce. W miarę możliwości jakie dawała nam dostawa prądu i oczywiście stan zębów starałem się leczyć zachowawczo, ale był to zdecydowanie mały odsetek zabiegów.

 

W listopadzie razem z siostrą Alicją zorganizowaliśmy akcję profilaktyczną w szkole. Każdy z około 200 uczniów dostał szczoteczkę i pastę do zębów, a następnie odbyło się wspólne szczotkowanie na boisku przed szkołą. Na początku młodzi pacjenci trochę nieśmiało i ostrożnie, ale już po chwili szło im całkiem nieźle. Spora część powinna się przebrać po takim „szorowaniu” . Dzieci wróciły czystymi zębami na lekcje a siostra Alicja została z zapasem past do zębów dla uczniów na najbliższe dwa miesiące. Akcja w szkole zakończona sukcesem!

Leczenie w przychodni siostry Nazariuszy w Abong-Mbang przerywane było przez wyjazdy w teren. Essenbot, Jut, Ngoya, Obala, wioska pigmejów, której nazwy niestety nie pamiętam :p Pakowałem karton znieczuleń, strzykawek, igieł i gazików, wiaderko sterylnych narzędzi stomatologicznych i w drogę. Za gabinet służyły normalne pomieszczenia w miejscowych przychodniach, zakrystia, kościół i nawet ogródek, a za fotel zwykłe łóżko szpitalne, fotel ginekologiczny, ławka w kościele, czy przed domem. Pomocą w tłumaczeniu języka, przekazywaniu zaleceń po ekstrakcji no i bezpośrednio przy rwaniu zębów oczywiście na wyjazdach służyły zawsze siostry, Donata, Anuncjata i Gracjana.

Misja Kamerun jesień-zima 2013 dzięki pracy wielu ludzi w Europie oraz Afryce została zakończona sukcesem. Ciężko mi teraz podawać liczby, ale usuniętych zostało ponad pół tysiąca zębów, co pozbawiło kilkaset osób bólu, z którym żyli od lat. Kolejni pacjenci wyglądają pomocy, którą MY JESTEŚMY W STANIE im ofiarować. Z całego serca życzę powodzenia i wytrwałości kolejnym wolontariuszom.

 

Szymon, dentysta w Afryce