Zofia Miś

Relacja pielęgniarki Zofii Miś z pracy w przychodni zdrowia w Kiabakari w Tanzanii

W Kiabakari spędziłam 6 miesięcy w okresie od 1.10.2010 do 31.03.2011. W ośrodku pracowałam prawie całe dnie od poniedziałku do soboty w godz. 8.00-17.00 (w soboty 8.00-14.00). Z czasem zaczęłam zostawać dłużej, ponieważ pomagałam w codziennym sprawozdaniu finansowym oraz sprzątaniu. Niedziele miałam wolne, ale zdarzało się, że przychodziłam tego dnia odwiedzać chorych, którzy w poprzednich dniach zostali przyjęci na oddział, lub podać im leki, zlecone na konkretne godziny. W niedziele  przyjmowaliśmy również pacjentów, w tzw. stanach nagłych. Ludzie przychodzili głównie z Kiabakari i okolicznych wiosek. Spora część przyjeżdżała z pobliskiej Butiamy i Musomy. Mimo że tam są szpitale, oni wybierali nasz ośrodek, twierdząc, iż w Kiabakari jest lepsza opieka medyczna. Choroby, z którymi przychodzili ludzie nie były zbyt zróżnicowane. Najczęściej objawiały się one podobnie u wszystkich pacjentów. 

Na pierwszym miejscu był syfilis i malaria, następnie pasożyty układu pokarmowego, infekcje układu moczowego, dur brzuszny. Odsetek ludzi, zakażonych wirusem HIV był prawdopodobnie duży, biorąc pod uwagę statystyki w Tanzanii. My jednak nie mogliśmy badać tego rutynowo, ponieważ był duży problem ze zdobyciem testów, wykrywających HIV, dlatego musieliśmy oszczędzać je dla tych, u których klinicznie podejrzewano HIV/AIDS oraz dla kobiet w ciąży.

W Kiabakari byłam traktowana jak członek personelu. Oprócz wykonywania obowiązków pielęgniarki, takich samych, jakie mam w Polsce (opatrywanie ran, podawanie leków, monitorowanie stanu pacjenta i in.), miałam okazję nauczyć się rzeczy, których nie mogłabym robić tutaj, m.in. szycie ran, odbieranie porodów. Zdarzało mi się również zastępować lekarza, gdy nie mógł być  w pracy. Współpracowałam wtedy z jedną z położnych.

Ośrodek w Kiabakari jest bardzo dobrze wyposażony w podstawowy sprzęt medyczny, leki, materiały opatrunkowe.

Dzięki temu dylematy, dotyczące leczenia pacjentów nie były tak częste. Największą trudność sprawiało leczenie ostrych stanów poudarowych. W takich sytuacjach kierowaliśmy pacjentów najczęściej do Bugando Hospital w Mwanzie.

Podobnie jak wszyscy pracownicy ośrodka, zaczynałam pracę o 8.00 rano. Czasem przed rozpoczęciem swoich obowiązków spotykaliśmy się w pokoju socjalnym. Spotkania te były bardzo krótkie, a ich celem było omówienie bieżących spraw i problemów, dotyczących ośrodka i personelu. Następnie był obchód, po którym rozpoczynaliśmy przyjmowanie chorych. W ośrodku był jeden clinical officer -osoba po trzyletnim college’u medycznym, trzy położne, dwie asystentki pielęgniarki, jeden laborant i ja. Pracą dzieliliśmy się w zależności od potrzeb.

Zazwyczaj jedna osoba rejestrowała pacjentów w recepcji, jedna/dwie w aptece, jedna/ dwie w Poradni Zdrowia Matki i Dziecka, jedna/dwie w pokoju zabiegowym. Osoby, które pracowały w zabiegowym, opiekowały się także pacjentami na oddziale. Zdarzało się, że ktoś z nas pomagał c.o., gdy było wielu pacjentów. Najczęściej byłam to ja. Pomagałam mu również, gdy tylko miałam chwilę wolnego czasu, bez względu na liczbę pacjentów.

Przychodzący chorzy zostawali wpisani do zeszytu z rejestrem chorym i dostawali w recepcji swoje kartoteki. Po uiszczeni odpowiedniej opłaty, szli do osoby, które przychodziły pierwszy raz, miały zakładaną nową kartotekę z numerem porządkowym. Zależnie od stanu zdrowia, pacjenci byli leczeni ambulatoryjnie, lub byli przyjmowani na oddział.

W Poradni Zdrowia Matki i Dziecka (Mother and Child Health Clinic) wykonywano badania przesiewowe kobiet w ciąży (każda z nich miała swoja kartę ciąży) oraz ważono i szczepiono dzieci wg tanzańskiego kalendarza szczepień. W ramach MCH Clinic działa również oddział porodowy, jednak w ośrodku odbywa się ich mało, ponieważ większość kobiet rodzi w domach. Do lutego br. dyżury poza oficjalnymi godzinami otwarcia ośrodka były pełnione przez c.o. Był on wzywany telefonicznie przez stróża w przypadku nagłego przyjęcia.. Od lutego dyżury nocne były pełnione przez położne, asystentki pielęgniarek i mnie. Dyżury te były pojedyncze . Jeśli osoba, pełniąca dyżur nie wiedziała, jak pomóc przyjętemu pacjentowi, mogła wezwać c.o.