Niepełnowartościowe leki z Azji masowo zalewają Afrykę

Opublikowano: 23 styczeń 2013
Jak donosi The Guardian, międzynarodowi eksperci przestrzegają przed masowym napływem podrobionych leków, zwłaszcza antymalarycznych, do Afryki. Sprzyja temu przede wszystkim brak nadzoru i kontroli – zarówno w Azji, gdzie takie leki się produkuje, jak i w samej Afryce, gdzie „dziurawe” granice pozwalają na import niepełnowartościowych medykamentów.
 
Trudno jednoznacznie określić skalę problemu, głównie ze względu na niejednolite systemy opieki zdrowotnej w krajach Afryki. Niemniej niektóre badania stwierdzają, że w samej Tanzanii i Ugandzie, nawet 1/3 leków na malarię to podróbki wyprodukowane w Chinach lub Indiach.
 
Nie dość, że podrobione leki nie leczą, ale też sprzyjają rozwojowi oporności patogenów. Skala problemu podrobionych leków alarmuje od lat. Niemniej ze względu na głęboko zakorzenione interesy wielu stron – rządów, organizacji pozarządowych i przedsiębiorstw farmaceutycznych – wcale nie sprzyjają temu aby nazywać podrabianie leków plagą. Ze względu na interesy wyżej wymienionych, podrabia się wszystko, od leków na AIDS do środków antykoncepcyjnych.
 
Jest to również istotny problem ekonomiczny. Jeśli przyjąć, że opakowanie podrobionych leków na malarię kosztuje 3 funty, to szacuje się, że roczny obrót podróbkami to kwoty rzędu 46 miliardów funtów.
 
„Chcąc walczyć z problemem, trzeba mieć bardzo dobrze działający organ nadzoru, skuteczną współpracę, dobrze działającą sieć międzynarodową, oraz porozumienia międzyrządowe” – mówi Sabine Kopp ze Światowej Organizacji Zdrowia. Żaden z tych elementów nie jest spełniany, przez co firmy produkujące podróbki, nadal nie przejmując się losem chorych, mogą zajmować się zyskownym interesem.
 
oprac. lek. Szymon Nowak
źródło: The Guardian